Reklama

Reklama

Mariusz Wach idzie pod nóż

Mariusz Wach (31-2, 17 KO) leczy rany po porażce z Aleksandrem Powietkinem - dosłownie i w przenośni. O ile lekarze nie wyrażą sprzeciwu, były pretendent do tytułu wszechwag przejdzie w poniedziałek operację kontuzjowanej stopy, która od dawna bardzo doskwierała naszemu olbrzymowi.

Wszystko zaczęło się niedługo po walce z Władimirem Kliczką. Zwykły odcisk na stopie został źle wycięty, w ranę wdało się zakażenie i stąd kłopoty, które potem narastały. Wach poddał się kuracji antybiotykowej, lecz musiał ją przerwać, gdy pojawiła się okazja boksowania z Aleksandrem Powietkinem. Sprawa była już jednak na tyle poważna, że doszło do przełamania kości. Jedna kość nachodziła na drugą, a ból i problemy stawały się coraz bardziej uciążliwe.

"Ból bywał ogromny i dlatego tak przenosiłem ciężar ciała na wykroczną nogę. Porażka na pewno boli gdzieś tam w środku, ale jestem już wolnym zawodnikiem, a przy tym w końcu będę miał czas i okazję na wyleczenie wszystkich starych kontuzji" - mówi "Wiking".

"Można powiedzieć, że od dłuższego czasu miałem zablokowaną prawą nogę, dlatego podczas potyczki z Powietkinem zablokowała się mi również prawa ręka" - żartuje Wach i natychmiast dodaje na poważnie: "Nie chcę, by to wyszło tak, że się jakoś tłumaczę. Absolutnie nie. Powietkin okazał się świetny, bił bardzo mocny i tyle. Natomiast niewątpliwie ten uraz prawej stopy trochę mi doskwierał i nie mogłem pociągnąć ciosu z pełnym skrętem" - dodał pięściarz spod Krakowa.

W tej chwili kontuzja jest już tak skomplikowana i pogłębiająca się, że potrzebny jest natychmiastowy zabieg. DW poniedziałek Mariusza obejrzy lekarz i jeśli nie będzie żadnych przeciwwskazań, Wach za kilka godzin przejdzie zabieg.

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Wach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje