Reklama

Reklama

Mariusz Wach: Gdyby nie ręka, zobaczylibyście kawał dobrego boksu

To była najlepsza walka Mariusza Wacha od niepamiętnych czasów, ale nie dość, że zakończona porażką przed czasem z Jarrellem Millerem, to w dodatku okupiona poważną kontuzją dłoni. Polak mówi, że doszło do złamania już w drugiej rundzie, ale uspokaja swoich fanów i zapewnia, że pozostaje w grze.

Wach może mówić o wielkim pechu. W momencie, gdy po raz pierwszy od wielu lat, rozpoczął pojedynek w bardzo dobrym stylu, musiał zmagać się nie tylko z rywalem, ale także z prędko odniesioną kontuzją.

Śledząc rywalizację sprzed telewizora było widać, że pięściarz z Krakowa ewidentnie odpuścił zadawanie ciosów prawą ręką w siódmej rundzie. Wprawdzie w kolejnej kilka razy spróbował uderzyć tą ręką, ale kontuzja była na tyle widoczna, że już w dziewiątej odsłonie sędzia ringowy, na  polecenie lekarza, przerwał pojedynek.

Reklama

Po walce sztab szkoleniowy Wacha i sam zawodnik wyjawił, że kontuzji nabawił się już w drugiej rundzie. "Trafiłem na czoło i złamałem rękę" - mówił Wach do kamery obecnego na miejscu, w hali Nassau Coliseum pod Nowym Jorkiem, portalu boxing.pl.

Polak w tym pojedynku przyjął sporo tzw. mocnych ciosów, w tym wiele niebezpiecznych podbródkowych, ale zapewnia, że w żadnym momencie nie poczuł się zamroczony. "Wiadomo, że ilość ciosów ze strony Millera była duża, ale żadnym mnie nie zaskoczył. Był wolniejszy. Gdyby nie ta ręka, to naprawdę jeszcze zobaczylibyście kawał dobrego boksu" - żałował Wach.

Po takich słowach Miller może się lekko podłamać, bo przed walką z Polakiem wierzył, że będzie w stanie jako pierwszy go znokautować. Tymczasem "Wiking" stwierdził, że żadne ze 156 mocnych uderzeń rywala, a ogółem 204 zainkasowanych uderzeń, nie zrobiło na nim piorunującego wrażenia.

W rozmowie z boxing.pl "Wiking" zapewnił, że mimo porażki i prawie 38 lat na karku, nie rozstaje się z boksem zawodowym. "Wiadomo, że ciężko mi tak na gorąco, bo emocje biorą górę, ale na pewno kibice jeszcze zobaczą mnie w fajnej walce. To mogę im zagwarantować. Niech czekają na powrót" - zapowiedział olbrzym z Polski.

Ze statystyki uderzeń wynika, że Polak miał przewagę tylko w uderzeniach prostych tzw. przednią ręką.

Ciosy proste:
Miller 48/211 (22,7 procent) - Wach 46/176 (26,1 procent)

Tzw. mocne uderzenia:
Miller 156/409 (38,1 procent) - Wach 49/152 (32,2 procent)

Ciosy ogółem:
Miller 204/620 (32,9 procent) - Wach 95/328 (29 procent)

Art

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL