Reklama

Reklama

Mariusz Kowalski nie żyje. Podejrzany w rękach policji

W szpitalu we Włocławku we wtorek wieczorem zmarł 28-letni Mariusz Kowalski, piłkarz IV-ligowego Łokietka Brześć Kujawski, który ucierpiał w wyniku zajścia po wyjściu z jednego z lokali w centrum Włocławka. Istniały problemy z ustaleniem miejsca pobytu podejrzanego, lecz ostatecznie trafił w ręce policji. - Mężczyzna został zatrzymany i na jutro jest planowane doprowadzenie go do prokuratury - mówi Interii prok. Krzysztof Pruszyński, zastępca prokuratora rejonowego we Włocławku.

Do zdarzenia, które finalnie doprowadziło do śmierci 28-letniego Mariusza Kowalskiego, doszło 30 kwietnia po godz. 3 nad ranem. Zaraz po zajściu, które piłkarz Łokietka Brześć Kujawski okupił uderzeniem głową w krawężnik, straż miejska zatrzymała dobrze znanego policji 34-latka. W organizmie miał prawie 1,9 promila alkoholu.

Reklama

- Mężczyzna został u nas umieszczony do wytrzeźwienia, po czym usłyszał zarzut zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 5 i został wypuszczony. Otóż na tamtą chwilę prowadzone postępowanie, na podstawie wstępnej opinii biegłego lekarza, tyczyło się spowodowania obrażeń ciała na okres powyżej 7 dni. Jednak później stan ofiary w szpitalu się pogorszył, a we wtorek w godzinach wieczornych zmarł. Od tego momentu trwa śledztwo - przedstawił chronologię wydarzeń w rozmowie z Interią st. post. Tomasz Tomaszewski z komendy miejskiej policji we Włocławku.

Śledztwo znajduje się dopiero na bardzo początkowej fazie, a wczoraj został wydany nakaz doprowadzenia podejrzanego do prokuratury, celem złożenia wyjaśnień i postawienia mu odpowiednio szerszego zarzutu. I tu pojawił się pierwszy problem.

Początkowo policji nie udawało się "namierzyć" domniemanego sprawcy, który przebywał na wolności. - Mam informację, że są problemy z ustaleniem miejsca pobytu mężczyzny i doprowadzeniem go do prokuratury - przyznał przed południem w rozmowie z Interią prok. Krzysztof Pruszyński, zastępca prokuratora rejonowego we Włocławku. - Mężczyzna miał zostać doprowadzony dzisiaj na godz. 10, ale jest już pół godziny po czasie. Uważam, zresztą mam taką informację, że są kłopoty z ustaleniem jego miejsca pobytu - dodał prokurator, który osobiście wydał nakaz doprowadzenia przez policję podejrzanego.

W końcu policjanci zatrzymali mężczyznę, a w piątek ma zostać doprowadzony do prokuratury.

Na logikę wydaje się, że kwalifikacja czynu powinna zostać rozszerzona. Do tej pory była mowa o uszkodzeniu ciała. - Teraz chodzi właśnie o skutek, czyli zgon mężczyzny. Będziemy się zastanawiać nad tym, czy sprawca przewidywał lub mógł przewidywać tego rodzaju skutek, będący wynikiem jednorazowego uderzenia - tłumaczy prokurator Pruszyński.

Podejrzanemu grozi różna kwalifikacja czynu, a zatem i otwarta pozostaje kwestia długości kary pozbawienia wolności. Przy czym zastępca prokuratora rejonowego we Włocławku, na tym etapie śledztwa, skłania się ku jednej z kwalifikacji. 

- Jeżeli nie będzie przyjęty zamiar usiłowania zabójstwa, co na chwilę obecną w mojej ocenie byłoby za daleko idące, to byśmy oscylowali przy kwalifikacji nieumyślnego spowodowania śmierci. Kodeks karny w artykule 155 przewiduje za to karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Czyli zagrożenie byłoby podobne do obecnego zarzutu, ale już inna kwalifikacja czynu, z działaniem w warunkach chuligańskich - wyjaśnił prok. Pruszyński.

AG

Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Kowalski | Tomasz Tomaszewski | Krzysztof Pruszyński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje