Reklama

Reklama

Marcin Rekowski zastopował Danny'ego Williamsa

Marcin Rekowski (10-0, 9 KO) zanotował kolejny efektowny występ, pokonując przed czasem byłego pogromcę Mike'a Tysona, porozbijanego już trochę Danny'ego Williamsa (44-18, 33 KO).

Polak zaczął ostrożnie, dystansując rywala długim lewym prostym. Pod koniec drugiej minuty po raz pierwszy uderzył bezpośrednim prawym, lecz jeszcze z lekką asekuracją. Pięć sekund przed końcem poprawił akcją lewy-prawy i pod sławnym Anglikiem już ugięły się nogi. Uratował go gong.

Popularny "Reks" nie podpalał się, tylko spokojnie i konsekwentnie robił swoje, by w połowie starcia znów wstrząsnąć Williamsem prawym sierpowym. Mimo tego nie rzucał się na rywala. Minutę później tym razem naruszył byłego pretendenta do mistrzostwa świata lewym sierpowym, dodał jeszcze kilka bomb i znów gong uratował półprzytomnego Brytyjczyka.

Reklama

Nieoczekiwanie Danny dwa razy w trzeciej rundzie zerwał się do ataku obszernymi hakami, lecz Rekowski spokojnie to przeczekał i ostrym finiszem znów demolował przeciwnika. Przewrócił go lewym sierpem, tylko z niewiadomych powodów słaby sędzia ringowy zamiast liczyć pomagał jeszcze Williamsowi wstać. Ale co się odwlecze...

Marcin w połowie czwartego starcia złapał Anglika w narożniku mocnym prawym krzyżowym, dodał dwa krótkie lewe sierpy i tym razem sędzia zachował się dobrze, przerywając wszystko bez zbędnego liczenia, ogłaszając wygraną Polaka przez TKO.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje