Reklama

Reklama

Manny Pacquiao wraca po swój stary pas i skalp kolejnego mistrza

W najbliższą sobotę do ringu w Las Vegas wkroczy jedyny czempion ośmiu kategorii wagowych, niesamowity Manny Pacquiao (58-6-2, 38 KO). Gwiazdor z Filipin tym razem za przeciwnika będzie miał młodego wilka Jessie Vargasa (27-1, 10 KO), a stawką ich pojedynku będzie należący do młodszego o 10 lat Amerykanina pas mistrza świata WBO wagi półśredniej.

Na co jeszcze stać najsłynniejszego podopiecznego trenera Freddiego Roacha? Czy w pięściach "Pacmana" jest jeszcze ogień? Czy jedną z największych ikon zawodowego boksu ostatnich lat stać jeszcze na rywalizację na światowym poziomie? Takie pytania zadają sobie zarówno eksperci, jak i kibice sympatycznego Filipińczyka.

Jedno jest pewne, Manny po ostatniej zwycięskiej wojnie z Timothy Bradleyem (33-2-1, 13 KO) w kwietniu tego roku, po której zapowiedział swoją emeryturę, bez boksu wytrzymał zaledwie siedem miesięcy. W czasie tego długiego urlopu Pacquiao spełniał swoje marzenia polityczne pełniąc sumiennie obowiązki senatora. To właśnie ta odpowiedzialna praca spowodowała, że krócej niż zazwyczaj trenował w słynnym klubie Roacha Wild Card Gym, do którego zawitał zaledwie kilkanaście dni przed nadchodzącą walką. Oczywiście ten znany z wielkiego poświęcenia na sali treningowej zawodnik przygotowywał się ostro u siebie na Filipinach. Nie mniej ciekawe, w jakiej będzie formie.

Faworytem jest oczywiście Manny, dla którego grupa Top Rank sama wyprodukuje transmisję PPV. Dostęp do gali w Thomas & Mack Center w Las Vegas będzie kosztował 59,99 dolarów. Wszystko dlatego, że HBO nie było zainteresowane pokazaniem powrotu jednego z najpopularniejszych pięściarzy ostatnich lat, głównie z powodu słabej rozpoznawalności jego rywala oraz bliskości innej gali PPV (Kowaliow-Ward).

Vargas jak na razie nie należy do wielkich i uwielbianych przez miliony mistrzów. Jednakże eksperci uważają, że ten chłopak ma spory talent. Ma też jednak i wady, które w czerwcu 2015 roku obnażył dobry znajomy "Pacmana" Bradley, fundując 27-latkowi pierwszą porażkę w karierze. Pochodzący z "Miasta Aniołów" Jessie powrócił jednak w dobrym stylu w marcu tego roku, kiedy to zastopował w 9. rundzie niepokonanego dotychczas Sadama Alego (23-1, 13 KO) i odbierając w nagrodę wakujące trofeum WBO.

Co będzie górą - młodość czy doświadczenie? Który styl okaże się lepszy - technika Vargasa czy bezpardonowy atak Pacquiao? Bitwa zapowiada się całkiem nieźle. Sobotnią noc warto "zarwać" również dlatego, że bez względu na wynik jest to być może ostatni występ "Pacmana".

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama