Reklama

Reklama

Mama Andrzeja Gołoty twierdzi, że jej syn mógł stracić życie

Od walki Andrzeja Gołoty z Lennoksem Lewisem wkrótce miną 24 lata, ale wokół tego pojedynku ciągle jest bardzo głośno. Osowiały w ringu Polak ekspresowo został znokautowany przez Brytyjczyka. Najgorsze jednak miało dopiero się wydarzyć, a tę wersję potwierdza teraz mama naszego najsłynniejszego pięściarza zawodowego, Bożena Gołota.

To był pierwszy w karierze Gołoty pojedynek o tytuł zawodowego mistrza świata w wadze ciężkiej.

Polscy kibice z 4 na 5 października 1997 roku zarwali noc w nadziei, że na ringu w Atlantic City narodzi się nowy czempion wszechwag.

Pojedynek rozpoczął się jednak katastrofalnie dla Polaka, który został zdemolowany przez Lewisa w ciągu 95 sekund.

Gołota w tej walce jednak w ogóle miał nie być sobą, a wszystko z powodu wydarzeń, które krótko przed pojedynkiem rozegrały się w szatni. Narzekający na ból kolana "Andrew" otrzymał zastrzyk, który okazał się opłakany w skutkach.

Reklama

Andrzej Gołota - Lennox Lewis. Bożena Gołota: Mógł wtedy umrzeć

Polak po walce złożył pozew przeciwko lekarzowi, który mu ten zastrzyk zaaplikował. Domagał się 21 milionów dolarów odszkodowania. Skończyło się na polubownym porozumieniu i odszkodowaniu w wysokości okrągłego miliona.

Najgorsze miało rozgrywać się krótko po tym, jak Gołota zszedł do szatni. Opowiedziała o tym w rozmowie z "Super Expressem" Bożena Gołota, mama naszego czterokrotnego pretendenta do tytułu mistrza świata.

-  Od wyjścia na ring widzieliśmy z Mariolą (żoną pięściarza - przyp. red.), że coś jest z nim nie tak. Wystarczyło na niego spojrzeć, by zorientować się, że ma nienaturalnie spowolnione ruchy, że każde uniesienie ręki, każdy krok sprawiają mu ogromną trudność. Potem okazało się, że z powodu bolącego kolana lekarz dał mu przed pojedynkiem zastrzyk z lidokainy. Lek z krwią dostał się do głowy. Potem już w szatni stracił przytomność. Mógł wtedy umrzeć - powiedziała pani Bożena.

CZYTAJ TEŻ: Andrzej Gołota ponowił radę dla Adama Kownackiego

Kariera Andrzeja Gołoty pełna była wzlotów i upadków. Kibice do dziś pamiętają nieprawdopodobne dwa pojedynki z Riddickiem Bowem. Polak walczył znakomicie, w obu walkach tak obił Amerykanina, że ten będąc zaraz po pokonaniu Evandera Holyfielda, w jednej chwili skończył się jako pięściarz. Niestety "Andrew" w obu starciach dopuścił się niewytłumaczalnych fauli, uderzając Bowe'a poniżej pasa i dwukrotnie przegrywając przez dyskwalifikację.

Sukcesy Gołota odnosił już w boksie olimpijskim. W 1988 roku w Seulu został brązowym medalistą igrzysk, a rok później wywalczył brąz na mistrzostwach Europy. Wcześniej ze świetnej strony pokazywał się już jako junior, sięgając w 1985 roku w Bukareszcie po srebro mistrzostw świata.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje