Liczenie i przepaść. Dwa razy 30:25. Kolejny Polak z medalem Pucharu Świata
Męski boks czeka na pojawienie się w kadrze juniorskiego mistrza Europy Fabiana Urbańskiego, wolne tym razem dostał Damian Durkacz, bohater kadry z Foz do Iguacu. A jednocześnie selekcjoner Tomasz Dylak znów ma powody do radości. W chińskim Guiyangu jego podopieczni też radzą sobie dobrze, klasę pokazał w piątek Mateusz Urban. Zdemolował w kategorii 75 kg Grizina Giorgiego Natroszwiliego, ma już medal. A o finał powalczy z wicemistrzem świata Ramim Kiwanem. I wie już, jak go pokonać. Oto szczegóły.

W tym roku nie ma globalnej imprezy w boksie - to sezon przejściowy przed tym, co wydarzy się w 2027 roku (mistrzostwa świata) i 2028 roku (igrzyska olimpijskie). Nie oznacza to bynajmniej wolnego - także dla reprezentantów Polski. Docelowe przygotowania zmierzają ku mistrzostwom Europy (Sofia, wrzesień), później będą jeszcze finałowe zawody Pucharu Świata w Taszkiencie, ale i mistrzostwa kontynentu U-23, które zazwyczaj przynoszą Biało-Czerwonym potężną dawkę medali.
W listopadzie zeszłego roku krążek z Budapesztu przywiózł Mateusz Urban - kolejny wielki talent ze Skorpiona Szczecin. Miał też krążek z ubiegłorocznego memoriału Feliksa Stamma. A teraz w Guiyangu w Chinach podąża śladami Damiana Durkacza, który przecież tak bardzo zachwycił kibiców dwa miesiące temu w Brazylii.
23-letni Polak zapewnił sobie bowiem w Chinach medal.
Puchar Świata w boksie. Mateusz Urban walczył o półfinał. Rywalem ćwierćfinalista ME U-23. Młodszy od Polaka
Urban w Guiyangu miał już jedną przeprawą za sobą - pokonał 3:2 Nakasha z Indii, choć wynik końcowy trochę nie oddaje scenariusza tej walki. Polak wygrał wtedy każdą rundę, po dwóch miał już prawie pewny awans (3:1).
A teraz walczył o strefę medalową Pucharu Świata - swoje największe osiągnięcie w zmaganiach seniorskich, bo jednak obsada tych zawodów jest znacznie mocniejsza niż podczas zeszłorocznego memoriału Feliksa Stamma.

Jego rywal, Gruzin Giorgi Natroszwili, to ćwierćfinalista ostatnich mistrzostw Europy U-23. Dziś został w ringu bardzo szybko obezwładniony. Urban od początku kontrolował sytuację, zamęczał rywala lewymi prostymi. A gdy trzeba było, dodawał kombinacje.
Pierwsze trzy minuty na wszystkich kartach wygrał 10:9, to można było jeszcze traktować jako rozpoznanie rywala. A później zaczęło się już obijanie Natroszwiliego. Sędzia ringowy z Indii mógł już wcześniej wyliczyć pięściarza z Gruzji, poczekał jednak niemal dwie minuty. Efekty było widać u sędziów - cztery razy 10:8 dla Polaka, jedynie Kostarykanka Maria Fernando Coto dała 10:9.
W trzecim starciu 23-latek z Lubania, wychowanek KS Bojan Boks Lubań, już ze spokojem kontrolował sytuację. A i tak z łatwością przedzierał się przez defensywę Natroszwiliego. To starcie też w oczach dwóch sędziów wygrał 10:8, na ich kartach - Australijczyka i Jordańczyka - triumfował 30:25. W boksie to przepaść.
W sobotnim półfinale rywalem Urbana będzie najwyżej rozstawiony Rami Kiwan. Mistrz Europy (2024), wicemistrz świata (2025), ćwierćfinalista olimpijski z Paryża. Wydawać by się mogło, że to oczywisty faworyt. Rok temu Bułgar rzeczywiście łatwo wygrał w memoriale Stamma, ale w październiku doszło do rewanżu - w Polskiej Lidze Boksu, tu też bowiem boksuje Kiwan. To Polak wygrał ich starcie w Ciechocinku 2:1.












