Reklama

Reklama

Kubrat Pulew: Fury wykorzystuje moje nazwisko do promocji siebie

Kubrat Pulew (27-1, 14 KO) długo czeka już na swoją szansę. Tyson Fury (28-0-1, 20 KO) przekonywał ostatnio, że oferował mu walkę, lecz Bułgar wszystkiemu zaprzecza.

- Fury używa mojego nazwiska do promocji własnej osoby. Wybiera sobie zawodnika, który w danym momencie, z różnych powodów, nie może z nim zaboksować, a potem ogłasza wszem i wobec, że ten ktoś odmówił mu walki. To zagrywka PR-owa. A przecież kiedyś oferowałem mu walkę, on był wolny i bez zobowiązań, tylko się mnie przestraszył - przekonuje "Kobra".

I rzeczywiście Anglik narzekał ostatnio, że nikt poważny nie zgodził się na walkę, stąd też wybór na najbliższego rywala padł na Otto Wallina (20-0, 13 KO). Pojedynek odbędzie się 14 września w Las Vegas.

- Naprawdę trudno znaleźć odpowiedniego rywala. Jest Al Haymon, jest grupa Top Rank i platforma DAZN. Każdy trzyma swoich zawodników dla innych swoich. Pulew jest pretendentem do pasa IBF i nie przyjął naszej propozycji. Powietkin wybrał starcie z Hughie Furym. Tyson chciał Jarrella Millera, lecz ten nie dostanie do tego czasu licencji. Trevor Bryan podpisał kontrakt na walkę z Manuelem Charrem, a Adam Kownacki walczy na galach z cyklu PBC. Joshuę czeka rewanż z Ruizem Jr, a Wildera z Ortizem - tłumaczył Ben Davison, trener Fury'ego.

- To tylko zagrywki marketingowe, by wyrobić sobie na tych zawodnikach nazwisko - kontynuował Pulew, który od października ubiegłego roku pozostaje obowiązkowym pretendentem do pasa IBF po wygranej nad Hughie Furym, młodszym kuzynem Tysona.

- Moim głównym celem jest zdobycie mistrzostwa świata wagi ciężkiej. A wtedy przyjdzie czas również na Fury'ego. Zrobię z Tysonem to samo, co zrobiłem z jego kuzynem. Obaj za dużo gadają - zakończył Pulew.

Dowiedz się więcej na temat: Kubrat Pulew | Tyson Fury

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje