Reklama

Reklama

Krzysztof Zimnoch znokautowany przez Joeya Abella podczas gali w Radomiu

W walce wieczoru na gali boksu zawodowego w Radomiu Krzysztof Zimnoch przegrał przez nokaut z roślejszym i silniejszym Amerykaninem Joeyem Abellem. Gala odbyła się w niecodziennym anturażu, bowiem areną widowiska był stadion piłkarski.

- Powiem szczerze, że nie wiem co się stało, nie kojarzę. Taki jest boks. Chciałem jak najlepiej, trenowałem przez 13 tygodni bardzo ciężko, ale nic z tego nie wyszło - powiedział na gorąco Zimnoch, chwilę po tym, jak stroskana małżonka złożyła mu gorący pocałunek.

Leworęczny Abell od początku ruszył do natarcia i zadawał grad ciosów, niespotykany w kategorii ciężkiej. Był bliski posłania Polaka na deski już na 30 sekund przed końcem I rundy. Krzysztof wytrwał jednak tę nawałnicę. Niepokojąca była jednak ślamazarna praca jego ruch, przez którą był łatwym celem.

W II rundzie walka się wyrównała, Joey nawet ucierpiał po przypadkowym ciosie poniżej pasa.

Na 50 sekund przed końcem III rundy Abell uprzedził atak Polaka i prawym sierpowym na twarz powalił go na deski. Zimnoch był długo oszołomiony, nie wiedział co się stało. Pozbierał się jednak po kilku minutach.

Reklama

- Jestem ambitny, będę pracował i walczył dalej - zapowiedział Krzysztof Zimnoch.

W innym pojedynku kategorii ciężkiej mieszkający w Warszawie Ukrainiec Serhij Werwejko (7-1) pokonał przez techniczny nokaut w czwartej rundzie pochodzącego z Dominikany Nagy'ego Aguilerę (20-8-1). Zwycięstwa w Radomiu odnieśli też Przemysław Runowski (16-0) i Mateusz Tryc (3-0).

MiBi

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Zimnoch | Joey Abell | Tomasz Babiloński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje