Reklama

Reklama

Krzysztof Zimnoch przegrał przez nokaut z Mollo

Krzysztof Zimnoch nie miał nic do powiedzenia w starciu z Mikiem Mollo na gali w Legionowie. Po nawałnicy ciosów Amerykanina padł na deski już w pierwszej rundzie! Duże kontrowersje wywołały okoliczności, w jakich Polak został znokautowany.

Mike Mollo to bokser doskonale znany nad Wisłą. Walczył z Arturem Binkowskim, Andrzejem Gołotą i dwukrotnie z Arturem Szpilką. Ma już 36 lat, ale jak zapowiadał przed walką, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Reklama

I widać to było od początku walki z Zimnochem. Choć Amerykanin nie był najlepiej przygotowany do tego pojedynku, serce do walki przesądziło. Już od pierwszego gongu rzucił się na rywala i po nawałnicy ciosów Polak padł na deski.

Sędzia ringowy doliczył do ośmiu, zapytał Zimnocha czy może walczyć, a ten odparł "tak". Był jednak wyraźnie zamroczony. Klinczował, ale do końca rundy pozostało jeszcze dużo czasu.

Mollo znów rzucił się na Polaka i Zimnoch znów padł na deski. Tym razem nie mógł jednak wstać i sędzia przerwał walkę na 50 sekund przed końcem pierwszej rundy.

- Kocham ten kraj. Czuję się tu wspaniale, chcę tu wrócić, bo bardzo mi się tutaj podoba - mówił tuż po walce Mollo przed kamerami Polsatu Sport.

- Wygrałem, dzięki Bogu. Czy skończę karierę? Zobaczymy, porozmawiam najpierw z trenerem - dodawał zwycięzca.

W gorszym humorze, co zrozumiałe, był Krzysztof Zimnoch. 

- Trafił, przegrałem tę walkę. Tak się dzieje czasami. Będę dalej trenował, wrócę mocniejszy - zapowiedział Zimnoch.

Kontrowersja

Natychmiast po walce obóz Zimnocha zauważył, że cios Mollo padł po komendzie sędziego ringowego "break". Obaj pięściarze nie zastosowali się do słów arbitra. Czy w związku z tym, walka powinna być uznana za nieodbytą lub Mollo zostać zdyskwalifikowanym?

- Mollo zadał cios po komendzie. Po pierwsze, obaj w szatni przed walką dostają instrukcje. Pierwsza rzecz o jakiej mówię, to jest zachowanie po komendzie "break". Obaj powinni przestać i podnieść ręce. Teraz to wszystko trwało w ułamku sekund. Miałem zamiar przerwania akcji, a w momencie gdy Mollo zadawał cios, Zimnoch też kontynuował akcję obronną. Więc obaj nie zastosowali się do mojego polecenia - ocenia Leszek Jankowiak, sędzia ringowy tego starcia.

- W każdej walce przynajmniej raz taka sytuacja się zdarza. Konsekwencje są różne, tym razem były dość duże - zauważa Jankowiak przed kamerą Polsatu.

CJ Hussein, szkoleniowiec Zimnocha: - Krzysiek nie popełnił błędu. To sędzia popełnił błąd. Powiedział mu coś, wydał komendę, a Krzysztof opuścił gardę i wtedy otrzymał cios. Reszta wydarzeń była konsekwencją tego uderzenia. Wcześniej Krzysiek walczył bardzo dobrze.

- Jestem rozczarowany, co zrozumiałe. Krzysiek także. Chcemy rewanżu - dodaje Hussein.

Była to pierwsza porażka Krzysztofa Zimnocha na zawodowych ringach. Mollo wygrał po raz 16.

Po walce do Mollo podszedł Artur Szpilka i pogratulował Amerykaninowi wygranej. Obaj panowie walczyli ze sobą dwa razy i od tego czasu się zaprzyjaźnili. Szpilka nie ukrywał, że kibicuje Mollo, bo nie od dziś wiadomo, że jego relacje z Zimnochem są bardzo napięte.

Oto archiwalne nagranie z 2013 roku:

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Zimnoch | Mike Mollo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje