Reklama

Reklama

Krzysztof Głowacki z Mairisem Briedisem o dwa pasy mistrzowskie i awans do finału

Dwa pasy mistrza świata wielkich federacji i awans do finału prestiżowego turnieju World Boxing Super Series w kat. junior ciężkiej - o taką stawkę nie walczył jeszcze żaden polski pięściarz. W sobotę w Rydze Krzysztof Głowacki zmierzy się z Łotyszem Mairisem Briedisem.

W listopadzie ubiegłego roku w ćwierćfinale WBSS Głowacki pokonał w Chicago na punkty Rosjanina Maksima Własowa i został tymczasowym (interim) czempionem WBO. W przeszłości był w posiadaniu właściwego pasa World Boxing Organization, ale stracił go na rzecz Ołeksandra Usyka. Zresztą Briedis jedyną porażkę w karierze poniósł także w pojedynku ze sprawcą całego "zamieszania", czyli Ukraińcem Usykiem.

Reklama

- Mam niesamowitą motywację, aby pokonać Briedisa i wygrać cały turniej WBSS i nagrodę główną - trofeum Muhammada Alego. A może kiedyś jeszcze raz spotkam się z Usykiem. Jestem przygotowany na wojnę z Mairisem i będę walczył do samego końca, nawet gdy przegrywam na punkty - stwierdził pochodzący z Wałcza 33-letni Głowacki, legitymujący się rekordem 31-1 (19 KO).

Na ringu w łotewskiej stolicy zmierzy się z miejscowym pięściarzem, rok starszym od siebie pięściarzem Briedisem (25-1, 18 KO), ojcem pięciu synów i jednym z najpopularniejszych sportowców w tym kraju.

Jeszcze niedawno wydawało się, że stawką potyczki będzie "tylko" pas interim WBO. Tymczasem Usyk (mistrz olimpijski z Londynu, amatorski mistrz świata i Europy), zwycięzca poprzedniej edycji World Boxing Super Series w kategorii junior ciężkiej, po wywalczeniu wszystkich czterech pasów czołowych organizacji, zdecydował się przenieść do królewskiej wagi ciężkiej. W tej sytuacji Głowacki został pełnoprawnym czempionem WBC, a Polak z Łotyszem powalczą też o wakujący tytuł WBC.

W porównaniu do wcześniejszych walk Głowacki, trenowany przez Fiodora Łapina i Pawła Gassera, zmienił plan przygotowań, aby - jak podkreślano - nie wpaść w monotonię i rutynę. Stąd wyjazdy na zgrupowania i sparingi do Hiszpanii i Anglii.

Co ciekawe, równo dziewięć lat temu Głowacki i Briedis, choć w oddzielnych walkach - z anonimowymi przeciwnikami - spotkali się po raz pierwszy na gali w Krynicy-Zdroju. Łotysz dopiero zaczynał zawodową karierę, to był jego drugi występ, zaś polski bokser odniósł 11. zwycięstwo z rzędu.

W 2017 roku rywalizowali w Rydze; Polak wygrał walkę rankingową, a Łotysz niesiony dopingiem swych kibiców pokonał Mike’a Pereza i został mistrzem świata WBC. - Pamiętam, że tysiące fanów wspierało Briedisa - dodał Głowacki, który pamięta najbliższego rywala również ze wspólnych treningów w Warszawie; Łotysz sparował wtedy m.in. z Krzysztofem Włodarczykiem, byłym czempionem WBC i IBF w tej samej wadze.

Na gali 15 czerwca w Rydze dojdzie także do drugiego półfinału w wadze junior ciężkiej - Kubańczyk Yunier Dorticos (23-1, 21 KO), który w poprzedniej rundzie wyeliminował Mateusza Masternaka (41-5, 28 KO), zmierzy się z Amerykaninem Andrew Tabitim (17-0, 13 KO).

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL