Reklama

Reklama

Krzysztof Głowacki vs. Marco Huck. Cieślak daje szanse Polakowi

Krzysztof Głowacki może pokonać Marco Hucka? Michał Cieślak, czołowy polski bokser wagi junior ciężkiej, daje szanse rodakowi na zwycięstwo z Niemcem w walce o mistrzostwo świata WBO. Pojedynek odbędzie się 14 sierpnia w Newark.

- Po pięciu wspólnych sesjach sparingowych, o formie Głowackiego mogę mówić tylko pozytywnie. Przygotowany jest świetnie, zobaczymy jak poradzi sobie z presją towarzyszącą pierwszej potyczce o pas czempiona, do tego w Ameryce. Doświadczenie będzie po stronie Hucka, ale Krzyśka stać na sprawienie niespodzianki, bo jest bardzo zdeterminowany, by z nim wygrać - powiedział Cieślak, typowany na pięściarza, który w najbliższych latach powinien liczyć się w kategorii junior ciężkiej nie tylko na polskich ringach.

W ostatnich latach mistrzami świata w tej wadze byli Krzysztof Włodarczyk i Tomasz Adamek, zaś pojedynki o tytuły przegrywali Paweł Kołodziej i Łukasz Janik. W walce o tzw. mistrzostwo tymczasowe (interim) porażkę poniósł Mateusz Masternak. W piątek (czasu miejscowego) szansę dostanie niepokonany w zawodowej karierze 29-letni Głowacki; jego bilans walk wynosi 24-0.

Reklama

- Huck jest bardzo silny, zresztą głośno mówi o przejściu do wagi ciężkiej, dlatego Krzysiek musi unikać wdawania się z nim w bójkę, także dlatego, że rywal fauluje. Ale być może nadejdzie taki moment, że będzie musiał zaryzykować w tej potyczce - dodał bokser z Radomia występujący w barwach Konspol Babilon Promotion, czyli w grupie także Głowackiego.

Od sześciu lat Huck jest czempionem WBO kat. junior ciężkiej. Walka z leworęcznym Głowackim będzie dla niego już 14. obroną tytułu. W mediach reprezentant Niemiec powtarza, że jest pewny zwycięstwa nad Polakiem.

- Zapowiedzi przed walką to jedna, a ringowa rzeczywistość bywa zupełnie inna kwestia. Głowacki zna swoją wartość, ale nie przechwala się, jak Huck. Mam nadzieję, że za kilka dni Krzysiek wróci do ojczyzny z pasem WBO - stwierdził Cieślak, legitymujący się rekordem 8-0.

Dziewiąty pojedynek stoczy 22 sierpnia na gali Seaside Boxing Show organizowanej przez Tomasza Babilońskiego (promotor m.in. Głowackiego) w Międzyzdrojach. Zmierzy się z doświadczonym Finem Jarno Rosbergiem (18-1-1), który trzy lata temu był sparingpartnerem słynnego ukraińskiego boksera wagi ciężkiej Władimira Kliczki przed jego wygraną walką o kilka pasów mistrza świata z Mariuszem Wachem.

- Nigdy wcześniej nie walczyłem z leworęcznym zawodowcem, ale wiele mi dały wspomniane sparingi z Głowackim. Rosberg ma za sobą występy w kategorii ciężkiej, mierzy aż 195 cm wzrostu, ale nie obawiam się jego siły fizycznej. W debiucie w lidze WSB rywalizowałem z dwumetrowym i ważącym 125 kg Matteo Modugno. Mimo że nie byłem najlepiej przygotowany i ważyłem niecałe 90 kg, wygrałem dwie z pięciu rund. Dziś jestem pewny, że spokojnie poradziłbym sobie z włoskim olbrzymem - przyznał Cieślak (190 cm), który sparuje m.in. z mierzącym prawie 200 cm Ukraińcem Serhijem Werwejką.

W opinii fachowców, w niedalekiej przeszłości ten polski bokser może należeć przynajmniej do ścisłej europejskiej czołówki.

- Wiele miesięcy straciłem z powodu kontuzji obu łokci, w lutym miałem operację. Z dnia na dzień będę coraz lepszy i liczę, że dostanę szansę konfrontacji z najlepszymi rodakami. Z Krzyśkiem Włodarczykiem, który przez kilka lat był czempionem dwóch federacji, jeszcze dla mnie za wcześnie, ale chętnie spotkałbym się z Łukaszem Janikiem, który boksował o pas mistrzowski z Rosjaninem Grigorijem Drozdem - dodał Cieślak.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama