Z trzema medalami polskie pięściarki wróciły do ojczyzny z mistrzostw świata World Boxing w Liverpoolu. Po złoto sięgnęła Agata Kaczmarska. Srebro zdobyły natomiast Julia Szeremeta oraz Aneta Rygielska. Zwłaszcza pierwsza z pań miała apetyt na tytuł. Po udanych igrzyskach olimpijskich w Paryżu chciała iść za ciosem i tym razem nie znaleźć ani jednej pogromczyni. Było blisko, ponieważ w finale minimalnie lepsza okazała się Jaismine , otwiera się w nowym oknieLamboria.
Sędziowie na Hinduskę wskazali niejednogłośnie, co spowodowało łzy u naszej rodaczki. Niestety przyczyniła się do nich nie tylko porażka. Pod koniec turnieju chełmianka mierzyła się ze sporymi problemami zdrowotnymi. Najpierw doniósł o nich Piotr Jagiełło z TVP Sport, otwiera się w nowym oknie. Tuż po imprezie trzy grosze dorzucił dodatkowo Tomasz Dylak, opiekun żeńskiej kadry w boksie. Szkoleniowiec udzielił obszernego wywiadu Przeglądowi Sportowemu Onet. Podczas niego padł właśnie temat Julii Szeremety.
Julia Szeremeta mogła już nie walczyć po ćwierćfinale. Obawiano się złamania
W pewnym momencie trener wraz z podopieczną musiał stawić się w placówce medycznej. "Już po pierwszej rundzie ćwierćfinału z Kariną Ibragimową dała nam znać, że z ręką coś się stało. Przewalczyła do końca na adrenalinie, wygrała. Zrobiła się straszna opuchlizna, trzeba było szybko rozcinać "tejpy". Ból był ogromny. Pojechaliśmy do szpitala na prześwietlenie, poprosiliśmy o priorytetowe przyjęcie" - wyznał. I jaki był jego wynik? "Okazało się, że nie ma złamania, ale bardzo silne stłuczenie. Lekarz powiedział, że w żadnym wypadku Julia nie powinna w tym turnieju dalej walczyć" - dodał Tomasz Dylak.
Kaczmarska pomściła Szeremetę. Jest złoto MŚ w boksie. Popis umiejętności, otwiera się w nowym oknie
Pięściarka wraz ze sztabem postanowiła zaryzykować. I niewiele brakowało do tego, by walka z bólem została wynagrodzona upragnionym złotem. "Z pomocą fizjoterapeutów robiliśmy wszystko, żeby ta opuchlizna następnego dnia powoli się zmniejszała. Julka i tak nie mogła ruszać tą ręką ani zaciskać pięści. Dostała jednak leki przeciwzapalne, przeciwbólowe, specjalne maści. Przed półfinałem z Kolumbijką Arboledą pomogła też oczywiście adrenalina" - opisał kulisy kolejnego pojedynku dumny z zawodniczki trener. "Myślę, że to najlepiej świadczy o tym, jak twardy ma charakter" - podsumował.
Patrząc na ogromną wolę walki młodej gwiazdy, wydaje się, że kolejne medale są tylko kwestią czasu. Na następnych mistrzostwach świata Julia Szeremeta na pewno pojawi się podwójnie zmotywowana.














