Reklama

Reklama

Kontuzja Salety. Zwycięstwo Adamka na Polsat Boxing Night

Tomasz Adamek pokonał Przemysława Saletę w walce wieczoru Polsat Boxing Night w Łodzi. 47-letni Saleta poddał się po piątej rundzie z powodu kontuzji barku.

Blisko 10 tys. kibiców w łódzkiej Atlas Arenie długo czekało na walkę wieczoru. Pojedynek, który miał dać odpowiedź, czy Przemysława Saletę i Tomasza Adamka stać jeszcze na dawanie dobrych walk.

Reklama

I uwaga! Rozwiewamy wątpliwości już na początku - to nie była walka emerytów! Ci, którzy wysyłali obu bokserów do sanatorium, powinni teraz szczerze żałować.

Bohaterowie sobotniej gali wyszli na ring tuż po północy. Adamek, jak zwykle, przy piosence "Nie zapomnij", która pomagała mu wygrywać największe walki w karierze. Widać, że kibice wciąż chcą go oglądać. Gdy wychodził z szatni, niemal cała Atlas Arena wstała, a telefony komórkowe rozświetliły ją w najciemniejszych miejscach - wszyscy chcieli nagrać wejście do ringu dwukrotnego mistrza świata.

- Chcę, by kibice zapamiętali mnie jako wojownika - mówił Adamek przed tą walką. I wojownik wrócił w najlepszym wydaniu!

Adamek od początku był aktywniejszy od Salety. Starszy z pięściarzy umiejętnie się bronił, ale był zbyt pasywny. Nie poruszał się w ringu i zadawał mało ciosów.

Co innego Adamek. - Jeżeli będę szybkim, wygram z każdym - zapowiadał. W Łodzi, na tle Salety, Adamek był szybki. Od początku kontrolował walkę. Zadawał dużo ciosów, często w ciekawych kombinacjach, a dzięki temu punktował.

Tak jednak wyglądały dwie pierwsze rundy, bo w trzeciej ożywił się Saleta. Próbował obniżać pozycję i zaskoczyć Adamka prawym sierpowym. Końcówka musiała zaskoczyć "Górala".

Później jednak walka się wyrównała. Z narożnika Adamka emanował spokój, a pod lewym okiem Salety pojawiło się rozcięcie. Dodatkowo doświadczony pięściarz zasłaniał lewy bark.

Tuż po piątej rundzie do narożnika Salety podszedł lekarz. Sztab pięściarza zgłosił kontuzję i na szóstą rundę Saleta już nie wyszedł.

Dość niespodziewanie skończył się ta walka, która jednak w początkowej fazie mogła się podobać. Saleta był słabszy, w dodatku walczył z kontuzją. Adamek natomiast wrócił w dobrym stylu i zanotował jubileuszową, 50. walkę w karierze.

- Boksowałem tylko prawą ręką. Po czwartej rundzie ból był zbyt duży. Nawet gdy podnosiłem bark do góry. Po piątej rundzie stwierdziłem, że nie mam szans na zwycięstwo, a ból był zbyt duży - wykrztusił po walce Saleta. - Tomek nie jest zawodnikiem, z którym wstyd przegrać - dodał.

- Nigdy nie wejdę do ringu, bo z barkiem jest jakaś poważniejsza sprawa - zadeklarował Saleta. - Mogę się bawić w sport, promować sport, ale nigdy już nie wejdę do ringu.

- Byłem dobry, byłem szybki. Wszystko co zrobiłem, zrobiłem dla was - zwrócił się do kibiców Adamek. - Powiedzcie szczerze, chcecie bym został? - zapytał kibiców w Atlas Arenie. Po burzy braw, krzyknął: Zostaję!

Łukasz Szpyrka, Łódź

Tutaj znajdziesz relacje, zdjęcia i filmy także z innych walk na Polsat Boxing Night

Dowiedz się więcej na temat: boks | Przemysław Saleta | Tomasz Adamek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje