Kontrowersyjna rywalka Szeremety jednak bez złotego medalu. Ależ werdykt
Lin Yu-ting wróciła na międzynarodowy ring po 19 miesiącach przerwy, od razu zaczynając rywalizację z wysokiego "C", bowiem stanęła w szranki w mistrzostwach Azji. Tajwanka otworzyła też nowy etap, jeśli chodzi o kategorię wagową, bo teraz jest już zawodniczką dywizji 60 kg. Swoje występy rozpoczęła jak burza, ale kibice musieli przecierać oczy w półfinale. Oto co stało się na ringu w Ułan Bator, w stolicy Mongolii.

30-letnia Lin Yu-ting furorę na olimpijskim ringu zrobiła w kategorii 57 kilogramów, w decydujące walce w Paryżu walcząc z Julią Szeremetą. Była jedną z tych pięściarek, o których zrobiło się najgłośniej, ale później sytuacja stała się dla niej krytyczna.
Lin Yu-ting zatrzymana przed finałem. Werdykt 1:4
Tajwanka przez długie miesiące walczyła o to, aby poradzić sobie z kontrowersjami dotyczącymi jej płci. A konkretnie przedstawić takie twarde dowody i dokumentację, które w dalszym ciągu pozwolą jej na rywalizację z kobietami. Ostatecznie potwierdziła, a taki był werdykt stojącej na czele boksu olimpijskiego organizacji World Boxing, że płeć wpisana w jej dowód osobisty od urodzenia jest tą właściwą.
Tylko Lin Yu-ting wie, jak ogromny ciężar wnosiła wraz ze startem w mistrzostwach Azji w Ułan Bator. Po pierwsze musiała zrzucić rdzę po 19 miesiącach bycia w zawieszeniu, a ponadto rozpoczynała nowy etap w kategorii 60 kilogramów. W tej dywizji złota medalistka olimpijska już nie spotka się z Julią Szeremetą, ale prędzej czy później zapewne trafi na inną z naszych najlepszych pięściarek, najbardziej doświadczoną Anetę Rygielską.
Pierwsze dwie walki pozwoliły uwierzyć, że Tajwanka znów może być nie do zatrzymania. Najpierw w 1/8 finału szans z nią nie miała Tajlandka Thananya Somnuek, a następnie przyszedł hit, czyli starcie z rozstawioną z numerem 1 Japonką Ayaką Taguchi. Yu-ting rozbiła tę przeciwniczkę 5:0, wygrywając każdą z rund.
I nadszedł "gong", czyli niespodziewany przebieg półfinału. Rywalką Tajwanki była pięściarka z Korei Północnej Won Un Gyong. Mimo wyraźnej przewagi pod względem warunków fizycznych (przewaga wzrostu o 10 centymetrów), Lin nie była w stanie w pierwszej rundzie narzucić swoich warunków, przegrywając tę odsłonę 2:3.
Równie zacięta była druga odsłona, ale w trzeciej Won Un Gyong rzuciła wszystko, co miała najlepszego. To pozwoliło jej uzyskać więcej uznania w oczach sędziów. I wygrała 4-1. O tym, jak bliski to był pojedynek, świadczą karty czterech z pięciu sędziów. U każdego z nich o wyniku decydował punkt. Wyłamał się tylko sędzia z Mongolii, który wszystkie odsłony zapisał na koncie Koreanki.
Porażka oznacza, że Yu-ting zakończyła zmagania w Ułan Bator z brązowym medalem. Macierzyste dla Tajwanki media cytują jej wypowiedź, z której wynika, że z zadowoleniem przyjęła miejsce na najniższym stopniu podium. Doceniła także telegram z gratulacjami, które otrzymała od ministra sportu swojego kraju Li Yanga, z którym łączy ją przyjaźń.
Jej trener Tseng Tzu-chiang w wywiadzie dla Centralnej Agencji Informacyjnej Tajwanu powiedział:
- To nasz pierwszy start w wadze 60 kg po igrzyskach olimpijskich. Umiejętności, strategie i style rywalek były dla nas zupełnie nowe, więc wykorzystaliśmy tę okazję, aby się uczyć.













