Komunikat ws. płci rywalki Szeremety, poruszenie w Tajwanie. Wielki powrót potwierdzony
W związku z oskarżeniami i wątpliwościami dotyczącymi płci złotej medalistki igrzysk olimpijskich z Paryża w boksie - Lin Yu-ting, ponad półtora roku trwał jej rozbrat z ringiem. Pogromczyni Julii Szeremety pod koniec marca poznała ostateczny werdykt dotyczących dalszych startów. Niedługo później w Tajwanie odtrąbiono wielki powrót 30-letniej pięściarki.

W skrócie
- Lin Yu-ting po ponad półtorarocznej przerwie wróciła na ring po oskarżeniach i wątpliwościach dotyczących jej płci.
- Chińskie Stowarzyszenie Boksu w Tajpej przeprowadziło procedurę odwoławczą, która zakończyła się pozytywnie i Lin Yu-ting otrzymała zgodę na starty w kategorii kobiet.
- Lin Yu-ting pokonała Sonu Nuk i awansowała do ćwierćfinału azjatyckich mistrzostw w boksie w kategorii kobiet do 60 kg.
Julia Szemereta w finale igrzysk olimpijskich w Paryżu skazywana była na porażkę z Lin Yu-ting. Pięściarka z Tajwanu górowała nad Polką zarówno warunkami, jak i siłą fizyczną. I to ona niestety finale sięgnęła po złoto, a naszej reprezentantce przypadł w udziale srebrny krążek.
Poważne zarzuty pod adresem Lin Yu-ting i Imane Khelif. Zwrot akcji ws. złotej medalistki
O pogromczyni Szeremety, a także Algierce Imane Khelif bardzo głośno zrobiło się już wcześniej. Przed najważniejszą imprezą sportową 4-lecia uznawana jeszcze wtedy przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski światowa federacja bokserska IBA zdyskwalifikowała obie pięściarski z mistrzostw świata. W igrzyskach mogły jednak wystartować. Było to pokłosiem "oblanych" kwalifikacyjnych testów na płeć, choć dowodów na to opinia publiczna nigdy nie zobaczyła. W stolicy Francji obie pięściarki z łatwością sięgnęły po złote krążki, dominując w swoich kategoriach wagowych. Spotęgowało to różne teorie i spekulacje dotyczące ich płci.
Pojawiały się doniesienia, że zarówno Lin Yu-ting, jak i Imane Khelif posiadają męskie chromosomy płciowe i nie powinny były zostać dopuszczone do rywalizacji z kobietami. Reprezentantka Tajwanu pozostawała bardzo długo nieeaktywna sportowo. W końcu od igrzysk upłynęło już ponad półtora roku.
Temat jej płci wrócił przy okazji mistrzostw świata w Liverpoolu, do których złota medalistka olimpijska z Paryża się szykowała. W jej sprawie wysłano dokumentację, ale w turnieju nie zawalczyła. Miała nie otrzymać odpowiedzi od World Boxing, chociaż poddała się wymaganemu jednorazowemu testowi genetycznemu.
Chińskie Stowarzyszenie Boksu w Tajpej rozpoczęło procedurę odwoławczą, która zaowocowała korzystnym dla niej werdyktem - Lin Yu-ting otrzymała zgodę na starty w kategorii kobiet w zawodach pod szyldem World Boxing. Temat wywołał niemałe poruszenie w tamtejszych mediach. Podobnie zresztą jak powrót do ringu 30-letniej pięściarki, która na ten moment czekała aż 19 miesięcy.
Wielki powrót pogromczyni Szeremety. Trener zachwycony
Lokalne media poinformowały, że złota medalistka z Paryża pokonała Sonu Nuk i tym samym uzyskała awans do ćwierćfinału azjatyckich mistrzostw w boksie w kategorii kobiet do 60 kg. Tym samym doszło do zwrotu akcji, a 30-latka może znów zachwycać w ringu.
"Pierwsza w historii Tajwanu złota medalistka olimpijska w boksie nie miała większych problemów z wygraniem swojej pierwszej walki od czasu Letnie Igrzyska Olimpijskie 2024 we wtorek, podczas Azjatyckich Mistrzostw Elity w Boksie. Cała piątka sędziów punktowała trzyrundowy pojedynek 30-27 na korzyść Tajwanki, jednak odjęcie jednego punktu zmniejszyło jej przewagę na każdej karcie punktowej do 29-27" - czytamy na stronie focustaiwan.tw.
Przed walką opracowaliśmy strategię, a zawodniczka świetnie ją zrealizowała na ringu. Liczę, że kolejne walki pójdą gładko i że pokaże się w nich z dobrej strony
Ćwierćfinałową rywalką Lin Yu-Ting będzie z Ayaką Taguchi z Japonii, która na tegorocznych mistrzostwach Azji jest rozstawiona z numerem pierwszym w kategorii do 60 kg.















