Reklama

Reklama

Kliczko się nie poddaje. "Porażka nie wchodzi w grę"

- Historia Kliczki będzie kontynuowana. Porażka nie wchodzi w grę - stwierdził słynny ukraiński bokser, który w sobotę stracił pasy w wadze ciężkiej po jednogłośnej porażce na punkty z Tysonem Furym w Duesseldorfie.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Reklama

Nastał czas refleksji dla Kliczki (64-4, 53 KO). Ukrainiec zbliża się do czterdziestych urodzin i ma twardy orzech do zgryzienia - czy kontynuować karierę, a jeśli tak, to czy ponownie boksować z Furym (25-0, 18 KO), czy obrać inną drogę.

Decyzji jeszcze nie podjął, ale w środowy poranek dał kibicom do zrozumienia, że prawdopodobnie zobaczą go jeszcze między linami.

"Minęły cztery dni, potrzebuję jeszcze trochę czasu, aby zrozumieć to, co się stało i zdecydować o kolejnych krokach. Muszę podziękować moim fanom, sztabowi i wszystkim partnerom. Zawsze byliście wspaniali, zawsze mnie wspieraliście. Po jedenastu latach wygrywania dociera do mnie, że porażka buduje jeszcze bardziej. Otrzymałem w ostatnich dniach wiele wiadomości. Wasze miłe słowa pozwalają mi przetrwać ten trudny czas. Historia Kliczki będzie kontynuowana. Porażka nie wchodzi w grę" - napisał w mediach społecznościowych.

W sobotę Kliczko przegrał w Duesseldorfie z Furym jednogłośną decyzją sędziów. Kontrakt upoważnia go do natychmiastowego rewanżu, lecz Bernd Boente, menedżer eksczempiona, potwierdza, że decyzja jeszcze nie zapadła.

- Jest trochę za wcześnie, minęło tylko parę dni - powiedział.

Dowiedz się więcej na temat: Kliczko | Tyson Fury | boks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje