Reklama

Reklama

Kamil Łaszczyk: Wyjazd do USA to mój obowiązek

- Wyjazd do USA, głównie ze względu na klasę i różnorodność sparingpartnerów, to mój obowiązek - powiedział Kamil Łaszczyk, nadzieja polskiego boksu.

23-letni Łaszczyk jest jedynym obecnie Polakiem z niższych wag, który ma szansę boksować o mistrzostwo świata. W piątek stoczy walkę z Hiszpanem Sergio Romero w Dzierżoniowie, a później wyjeżdża do USA, gdzie mógłby powalczyć o pasy znaczących federacji.

- Bardzo dobrze mi się współpracuje z trenerem Piotrem Wilczewskim i mam nadzieję, że będzie możliwość jej kontynuacji w Ameryce. Zdaję sobie sprawę, że wyjazd - przynajmniej czasowy - do USA, głównie ze względu na klasę i różnorodność sparingpartnerów, to mój obowiązek - powiedział Łaszczyk, który zajmuje piąte miejsce w rankingu wagi piórkowej federacji WBO, a wcześniej był nawet trzeci.

Reklama

Wrocławianin jest niepokonany na zawodowych ringach, legitymuje się bilansem walk 17-0. Wygrał m.in. z Danielem Diazem z Nikaragui, byłym pretendentem do tytułu WBA w kat. koguciej. W piątek, 17 października, Łaszczyk (Global Boxing) spotka się w Dzierżoniowie z Romero (7-3-3).

- Przygotowania nie były łatwe, bowiem okazało się po badaniach, że mam niedobór krwinek czerwonych. Na sparingach brakowało mi sił, ale już wiadomo, dlaczego... Teraz jest dużo lepiej, nie mogę narzekać na formę, choć oczywiście to nie jest jeszcze dyspozycja mistrzowska, takiej jakiej bym oczekiwał w potyczkach o znaczące tytuły - dodał Łaszczyk.

Czempionami najważniejszych organizacji w wadze piórkowej są: Ukrainiec Wasyl Łomaczenko (WBO), Rosjanin Jewgienij Gradowicz (IBF),  Filipińczyk Nonito˙Donaire (WBA) i Meksykanin Jhonny˙Gonzalez (WBC). Wszyscy są starsi od Łaszczyka (najmłodszy Łomaczenko ma 26 lat, zaś Donaire i Gonzalez po 32-33). Gradowicz i Donaire przenieśli się ze swych krajów do USA, a konkretnie do Kalifornii.

- Mam dobre warunki w Dzierżoniowie, ale wiem, że przenosiny - przynajmniej czasowe - do Stanów Zjednoczonych są moim obowiązkiem. Trochę obawiam się o rozłąkę z rodziną i  komunikację z miejscowymi szkoleniowcami, dlatego mam nadzieję, że pojedzie ze mną trener Wilczewski. Gdyby tak się nie stało, będę musiał podszkolić się w angielskim. Wiem, że kariera pięściarska nie trwa wiecznie, dlatego trzeba będzie podjąć odważną decyzję - stwierdził Łaszczyk.

Na treningach polski bokser głównie pracuje nad precyzją ciosów. Jego zdanie, to obecnie największy mankament.

- Pod tym względem imponuje mi Łomaczenko, który ma w dorobku dwa tytuły mistrza olimpijskie, dwa złota i jedno srebro MŚ, był też amatorskim mistrzem Europy. Jest mańkutem, a z takimi ciężko się rywalizuje. Z pozostałymi zawodowymi czempionami mógłbym już teraz wejść do ringu. Marzę o walce o pas mistrza świata - zakończył Łaszczyk.

Oprócz niego, na gali w Dzierżoniowie wystąpi też wracający po długiej przerwie do boksu Mariusz Wach. Nie walczył od listopada 2012 roku, tj. od przegranego pojedynku z Ukraińcem Władimirem Kliczką o kilka pasów MŚ w wadze ciężkiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje