2024 rok przyniósł Julii Szeremecie wicemistrzostwo olimpijskie, rok 2025 - tytuł wicemistrzyni świata, ale i złoto w młodzieżowych mistrzostwach Europy. Julia stała się jedną z pierwszych dam polskiego sportu, obok Igi Świątek, Natalii Bukowieckiej czy Klaudii Zwolińskiej.
Praca trenera Tomasza Dylaka przynosi znakomite wyniki, choć po prawdzie: zawodniczki i zawodnicy ćwiczą też w swoich klubach. Szkoleniowiec, który dorowadził zawodniczkę PACO Lublin do olimpijskiego podium, świetnie to jednak koordynuje. A efekty widać w mistrzowskich imprezach, ostatnio też w Pucharach Świata.
Szeremeta była jedną z liderek kobiecej części drużyny na kwietniową rywalizację w Foz do Iguacu, rok temu boksowała tu w finale. W przeciwieństwie do koleżanek z kadry, szybko jednak odpadła z rywalizacji. Przegrała swoją pierwszą walkę z pochodzącą z Kazachstanu, a reprezentującą Węgry Vlagyiszlavą Kukhtą. Mimo że po dwóch rundach prowadziła 2:0. Owszem, rywalka walczyła później dalej świetnie, jednak ten wynik był dużym zaskoczeniem.
Trener Tomasz Dylak, w rozmowie z red. Arturem Gacem z Interii, wspominał, że pewne rzeczy musi przedyskutować ze swoją podopieczną. I nie zabierze jej na kolejny Puchar Świata do Chin, co stało się faktem. - Ona wie, jakie ja mam zastrzeżenia do jej przygotowań czy jakiejś postawy. Pomimo pewnych minusów zawsze ratowała się wynikiem sportowym, więc nie miałem jej za dużo do zarzucenia. Bo co miałem jej zarzucić, gdy nieraz pomimo drobnych błędów i tak osiągała sukces w każdych zawodach? Więc uznałem, że nie będę nie wiadomo czego wymagał. A teraz mogłem szczerze powiedzieć, co mi nie pasuje i co mi się nie podobało, a ona to zrozumiała -- powiedział wtedy Tomasz Dylak.
Julia Szeremeta znów w ringu. Wicemistrzyni z Paryża walczyła o półfinał Międzynarodowych Mistrzostw Śląska
Dla Szeremety, ale także i pozostałej części reprezentacji Polski, kluczową imprezą sezonu są wrześniowe mistrzostwa Europy, odbędą się w Sofii. Latem kadra Dylaka była na zgrupowaniach, teraz forma pań jest sprawdzana w Międzynarodowych Mistrzostwach Śląska. A w swoich kategoriach walczą m.in. Agata Kaczmarska, Wiktora Rogalińska, Barbara Marcinkowska, Aneta Rygielska, Kinga Krówka czy Emilia Koterska.

Szeremeta zaczęła dziś od ćwierćfinału - w sesji popołudniowej zmierzyła się z Finką Vilmą Viitanen. I to był ich rewanż - walczyły ze sobą trzy lata temu w Nowym Targu, podczas Igrzysk Europejskich. Finka, która rok wcześniej dostała się do ćwierćfinału ME była zdecydowaną faworytką. A to 19-latka z Lublina wygrałą wtedy 4:1. "Julia Szeremeta (57 kg) pokonuje w koncertowym (!) stylu wschodzącą gwiazdę Vilmę Viitanen i awansuje do ćwierćfinału igrzysk europejskich. Finka była zdecydowaną faworytką bukmacherów, a nacięła się dzisiaj na arcymądrą Julkę" - pisał wtedy Piotr Jagiełło, dziennikarz TVP Sport.

Teraz Viitanen od razu rzuciła się do ataku. I... szybko spasowała. Julia nie musiała wiele robić w ofensywie, świetnie pracowała na nogach, trzymała rywalkę na dystans. A gdy trzeba było, momentalnie atakowała prostymi. Sama walka była niezwykle czysta, w pierwszej rundzie arbiter ringowy nie przerwał jej ani razu. Największą przewagę Polka osiągnęła w drugiej rundzie, po dwóch starciach prowadziła na wszystkich trzech kartach 20:18. I w tej trzeciej pojawiło się już lekkie rozluźnienie. Sędzia z Anglii uznał, że w tym okresie to Finka była lepsza. Co nie zmienia faktu, że Szeremeta wróciła na ring z przytupem.
O finał powalczy w piątek z Angielką Shassan Dutton. To amatorska mistrzyni kraju z tego roku.
Julia Szeremeta (Polska) - Vilma Viitanen (Finlandia) 3:0
Rundy: 3:0, 3:0, 2:1.
Punkty: 30:27, 29:28, 30:27.














