Reklama

Reklama

Jinkee Pacquiao chce, żeby mąż zakończył karierę

Podczas minionego weekendu Manny Pacquiao (56-5-2, 38 KO) raz jeszcze wspiął się na wyżyny swoich obecnych możliwości i po świetnej walce odprawił znakomitego Tima Bradleya (31-1, 12 KO).

Dzięki wygranej "Pacman" odzyskał utracony przed dwoma laty tytuł mistrza świata federacji WBO w wadze półśredniej.

Reklama

Oczekująca piątego dziecka Jinkee Pacquiao tym razem nie dopingowała męża spod ringu i obejrzała jego występ w telewizji.

35-letnia żona walczącego kongresmana przyjęła werdykt ze łzami i wyraziła nadzieję, że teraz jej mąż postanowi zawiesić rękawice na kołku.

Nie jest tajemnicą, że Jinkee chce tego od dawna.

- Manny nie musi już nikomu niczego udowadniać. Jest najlepszym bokserem swoich czasów. Ma już 35 lat i nie staje się młodszy - powiedziała ciężarna żona filipińskiego bohatera.

Tuż po pokonaniu Bradleya "Pacman" oświadczył, że mógłby powalczyć jeszcze przez dwa lata, a kibice już ostrzą sobie zęby na jego piąte starcie z Juanem Manuelem Marquezem (55-7-1, 40 KO) lub prawdziwą walkę stulecia z Floydem Mayweatherem (45-0, 26 KO).

Dowiedz się więcej na temat: Manny Pacquiao

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje