Reklama

Reklama

Jest kompromis! Walka Włodarczyk - Drozd dojdzie do skutku

Krzysztof Włodarczyk (49-2-1, 35 KO) osiągnął wstępny kompromis ze swoimi promotorami. Za walkę 27 września w Moskwie z Grigorijem Drozdem (38-1, 27 KO) dostanie mniej więcej 220 tysięcy dolarów netto, co stanowi około 10 procent więcej niż proponowano mu wcześniej.

- Wstępnie przepraszam swoich promotorów za swoje uniesienia w poprzednich dniach. Ostatni raz będzie jednak tak, że robię ukłon w waszą stronę. Jedziemy teraz do Moskwy, boksujemy, wygrywamy, wracamy zadowoleni i poważnie rozmawiamy o zarobkach na przyszłość - powiedział mistrz świata federacji WBC kategorii junior ciężkiej.

- Nie powiem, żebym był zadowolony, ale choć trochę usatysfakcjonowany. Doszliśmy do jakiegoś konsensusu. W przyszłym tygodniu rozpocznę sparingi. Ma to być czterech albo nawet pięciu sparingpartnerów. W Zakopanem ostro daliśmy sobie w kość i chciałbym by w przyszłym tygodniu te sparingi już się powoli zaczynały - kontynuował jedyny obecnie polski mistrz świata.

Reklama

- Cunningham niewygodny "pykacz". Palacios zmieniał pozycję i mocno potrafił uderzyć. Czakijew myślał, że wyjdzie, narobi szumu dzięki swojej dynamice oraz sile będzie po wszystkim. Drozd z kolei trochę lata po ringu, potrafi "pykać", ale i uderzyć bombą z opóźnionym zapłonem. Będą więc pioruny - zapewnił popularny "Diablo".

Rosjanin ma już na rozkładzie innego mocnego Polaka - Mateusza Masternaka. Podczas tamtej potyczki Włodarczyk dostrzegł pewne elementy, które jego zdaniem pozwolą mu odeprzeć ataki kolejnego pretendenta.

- Mateusz na początku radził sobie dobrze, kilka razy podłączył nawet Drozda, ale końcówka należała już do przeciwnika. Moim zdaniem trzeba będzie zabrać mu szybko wiarę w samego siebie i to będzie kluczem do sukcesu - dodał Krzysiek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje