Reklama

Reklama

"Jeśli Fury i Joshua wygrają swoje walki, pomyślimy o grudniu"

​Jeszcze do niedawna cały świat bokserski żył starciem Tysona Fury'ego (30-0-1, 21 KO) z Anthonym Joshuą (24-1, 22 KO). Miesiąc miodowy szybko się jednak skończył - pierwszy z Brytyjczyków musi dopełnić ustaleń kontraktowych i wyjść do trzeciej walki z Deontayem Wilderem (42-1-1, 41 KO).

Frank Warren, czyli współpromotor "Króla Cyganów", przekonuje, że co się odwlekło, jeszcze nie uciekło. Jeśli tylko Fury przejdzie mocno bijącego pięściarza z Alabamy, a Joshua skrzyżuje rękawice z Ołeksandrem Usykiem i go zwycięży, do hitowego brytyjskiego pojedynku mogłoby dojść w grudniu.

- Tyson Fury zmierzy się teraz z Deontayem Wilderem - ale już teraz powiedzmy sobie jasno, że chcemy "AJ-a" w grudniu. Nie ma wątpliwości, że Tyson będzie chciał zmierzyć się ze swoim rodakiem we wspaniałym pojedynku. A nam zależy na tym, by był to bój o niekwestionowane mistrzostwo wagi ciężkiej - stwierdził szef grupy Queensberry Promotions.

Reklama

- Moja wiadomość dla Joshuy jest zatem taka, że jeśli będziesz bronił pasa WBO z Usykiem, to upewnij się, że się nie potkniesz. Będziemy czekać w grudniu, już po tym, gdy Fury pozamiata podłogę Wilderem. "Król Cyganów" zachowa w posiadaniu pas WBC, aby wziąć udział w walce o niekwestionowane mistrzostwo - dodał 69-latek.

Warren ma również pewne rozwiązanie w przypadku, gdyby pochodzący z Watfordu pięściarz zdecydował się na rywala mniejszego kalibru, niż Usyk. Wtedy do pojedynku z reprezentantem Ukrainy chciałby wystawić Joe Joyce'a, opromienionego efektownym zwycięstwem nad Danielem Dubois.

- Jeśli Joshua zdecyduje się zrezygnować z pasa WBO i zmierzyć się z łatwiejszym przeciwnikiem, niż Usyk, to nasz człowiek Joe Joyce będzie gotowy na Ukraińca. Nigdzie nie będzie uciekał, bo cierpliwie czekał na tę walkę. (...) Joyce nie będzie obawiał się Usyka, jeśli Joshua zadecyduje o nieprzystąpieniu do boju ze swoim obowiązkowym pretendentem. Szkoda by było, gdyby Fury z Joshuą nie zaboksowaliby o wszystkie pasy, ale nic na tym nie stracimy, bo nasza grupa zyska kolejnego mistrza "królewskiej" kategorii - zakończył brytyjski promotor.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje