Jednogłośna decyzja ws. medalu dla polskiej mistrzyni z Foz du Iguacu. W Pucharze Świata
Wiktoria Rogalińska miała prawo być jedną z tych polskich pięściarek, które po mistrzostwach świata w Liverpoolu mogły czuć się rozczarowane. Zawaliła pierwszą walkę, a przecież w tym roku pokazała już klasę, w kapitalnym stylu wygrała w kwietniu Puchar Świata w Brazylii, jednogłośnie pokonała tam późniejszą wicemistrzynię świata. I na sam koniec sezonu dostała okazję do udowodnienia, że to był przypadek. W finałowych zawodach Pucharu Świata w Indiach już jest w strefie medalowej, zdecydowało o tym starcie z doświadczoną Ukrainką Inną Statkewicz.

Dwa tygodnie temu ukraińska pięściarka Inna Statkewicz wrzuciła do swoich mediów społecznościowych zdjęcie z Władimirem Kliczką, z którym prawdopodobnie spotkała się podczas jednej ze swoich niedawnych walk w stolicy Ukrainy. I napisała "Kiedyś oglądałam mistrzów, teraz mistrzowie patrzą na mnie. Nigdy nie wątp we własną drogę".
Teraz tę drogę obrała w Nowym Delhi w Indiach - tam odbywają się finałowe zawody Pucharu Świata w boksie, kończące cały tegoroczny cykl. Wcześniej odbywały się w Foz do Iguacu w Brazylii, w Warszawie oraz Astanie. A między tymi w Kazachstanie i teraz w Indiach były jeszcze mistrzostwa świata World Boxing w Liverpoolu.
Jedną z nielicznych pięściarek na świecie, która została zgłoszona do każdej rywalizacji, była nasza Wiktoria Rogalińska. W Brazylii biła się fenomenalnie, triumfowała w Pucharze Świata, pokonała Yoseline Perez, która później w Anglii sięgnęła po srebro. W Astanie Perez zrewanżowała się Polce w półfinale, wygrała zdaniem trzech sędziów. Z memoriału Feliksa Stamma Wiktoria musiała się wycofać z powodu jelitówki, ale do mistrzostw świata przystępowała już zdrowa. Tam zmierzyłaby się z Perez w walce o ćwierćfinał, gdyby tylko wcześniej pokonała Irlandkę Jenny Lehane. A przegrała zasłużenie, to było jednak spore rozczarowanie.
Finałowy turniej Pucharu Świata w Nowym Delhi. Wiktoria Rogalińska w walce o najlepszą czwórkę
Teraz trenerzy kadry: Tomasz Dylak i Kamil Goiński uznali, że Rogalińska powinna powalczyć w Indiach, w ostatnich zawodach Pucharu Świata. Jako jedna z trzech Polek, obok Anety Rygielskiej i Agaty Kaczmarskiej, medalistek MŚ z Liverpoolu. Reszta kadry, młodsza część, powalczy o medale ME U-23. Z Julią Szeremetą i Kingą Krówką na czele.
W Indiach występuje w rywalizacji pań i panów ponad 130 osób, ale niektóre kategorie są dość kiepsko obsadzone. W kobiecych zmaganiach te cięższe - Kaczmarska zdecydowała się tym razem na start w wadze do 80 kg, obok niej zgłosiły się tylko dwie zawodniczki. Ma więc pewny medal, we wtorek powalczy o finał. Podobnie zresztą Rygielska.
Rogalińska zaś musiała zacząć zmagania już dzisiaj, od pojedynku z Ukrainką Statkewicz w 1/4 finału. Od początku była to walka bardzo dynamiczna, świetnie się ją oglądało. I widać było wyższość Polki, która swoimi kombinacjami raz za razem przedostawała się do głowy rywalki. Ta oddawała, ale nie z tak dużą skutecznością.
Już po dwóch rundach było raczej jasne, że Polka tej walki nie przegra. - Luzik, zabawa - słychać było głos z polskiego narożnika, prawdopodobnie trenera Goińskiego. A za moment: - Lewa, lewa. Nie ma bloku!
Gdy skończyły trzecią rundę, Ukrainka miała już świadomość, że tę walkę przegrała. Wcześniej nawet jej narożnik był dziwnie osowiały. Za moment znalazło to potwierdzenie w werdykcie sędziów.

24-letnia zawodniczka Skorpiona Szczecin awansowała więc do swojego trzeciego w tym roku półfinału Pucharu Świata. O finał kategorii 54 kg powalczy we wtorek z Sirine Charaabi, włoską brązową medalistką MŚ z Liverpoolu. Tam Charaabi też była na ścieżce Polki, w półfinale zastopowała ją Yoseline Perez.
We wtorek Rygielska spotka się też w półfinale kategorii 60 kg z Parveen Hoodą z Indii, medalistką MŚ sprzed trzech lat, wracającą do boksu po 22-miesięcznym zawieszeniu za złamanie procedur antydopingowych. Z kolei Kaczmarską w półfinale kategorii 80 kg czeka bój z Kazaszką Dianą Magaujajewą.













