Reklama

Reklama

Jeden z najlepszych na świecie specjalistów w drużynie Deontaya Wildera. Tyson Fury powinien się bać?

Deontay Wilder (42-1-1, 41 KO) robi co może, by 9 października pobić Tysona Fury'ego (30-0-1, 21 KO) i zrewanżować się mu za porażkę z lutego zeszłego roku. "Brązowy Bombardier" powiększył swój narożnik o trzecią osobę.

Od teraz w drużynie byłego mistrza świata WBC wagi ciężkiej jest również Don House, uznany trener i jeden z najlepszych na świecie cutmanów. I nie chodzi tylko o łatanie ran, to również jeden z największych ekspertów od tejpowania dłoni. A w przypadku takiego punchera jak Wilder odpowiednie tejpowanie to niezwykle istotna sprawa. W przeszłości współpracował z federacją UFC, ale w boksie zatrudniał go choćby Floyd Mayweather Jr czy Bermane Stiverne. I właśnie przy jednej z dwóch walk ze Stiverne'em uznano, że to byłby dobry transfer.

Don House transferem Deontaya Wildera

- Podczas tejpowania zawsze wysyła się swojego człowieka do drugiej szatni. U nas był Jay Deas, menadżer Wildera i asystent trenera. A ja tejpowałem Bermane'a. Powiedział mi "Cholera, wiesz jak to robić", a ja mu odparłem "No tak, wszak robię to od blisko trzydziestu lat". Tak to się zaczęło. W ostatniej walce, w rewanżu z Furym, Wilder miał problemy z krwawieniem, a do tego chciał teraz lepiej zadbać o swoje dłonie. I dlatego do mnie zadzwonili. To świetna ekipa. Jestem tam w roli cutmana, ale usłyszałem od nich "Hej, jeśli cokolwiek zauważysz, to podziel się z nami tym co widzisz". Tam wszyscy pracują dla Deontaya. Wierzę, że tym razem on przełamie Fury'ego - powiedział House.

Reklama

- To niesamowity atleta z bombą w obu rękach. Jeśli trafi, to usypia. I naprawdę bardzo szybko przyswaja nowe rzeczy. Tym razem będzie więcej boksował z Furym i szukał ciosów na korpus, bo w przypadku Fury'ego jest gdzie bić. Deontay w końcu go przełamie, a potem znokautuje - dodał nowy członek "Bomb Squad".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje