Reklama

Reklama

Jacobs: Zaskoczyła mnie odporność Sulęckiego

Daniel Jacobs (34-2, 29 KO) przyznaje, że nie spodziewał się, iż Maciej Sulęcki (26-1, 10 KO) będzie tak odporny na ciosy. Amerykanin zapowiadał, że będzie dążyć do nokautu, zdołał w końcu przewrócić Polaka w dwunastej rundzie, ale ostatecznie musiał się zadowolić wygraną na punkty.

- Byłem zaskoczony, że wytrzymywał niektóre ciosy. Ma małą głowę, myślałem sobie, że jak go trafię, to zgaszę mu światło. Ale on to wytrzymywał, zyskał mój szacunek - powiedział "Miracle Man".

Reklama

- Nie był to najszybszy zawodnik, z jakim boksowałem, ale był bardzo niewygodny. Gdybym ustawiał akcje lewym prostym, byłoby znacznie łatwiej, człowiek daje się jednak ponieść chwili. Dlatego lubię oglądać i analizować swoje walki, dzięki temu wiem, co należy poprawić. Cieszę się ze zwycięstwa, ale stać mnie na więcej - dodał.

Andre Rozier, szkoleniowiec Jacobsa, podkreślił, że w pewnym momencie musiał hamować zapędy swojego podopiecznego, ponieważ 31-latka za bardzo ponosiło w ringu.

- Widzieliśmy wiele walk Sulęckiego, wiedzieliśmy, że jak się na niego naciska, to reaguje w negatywny sposób. Taki był nasz plan. Bić lewym prostym, a potem na tułów. Reagował dokładnie tak, jak się spodziewaliśmy. Musiałem Daniela trochę uspokajać, bo był głodny nokautu. Był jak rekin, który poczuł krew - stwierdził.

Werdykt sędziów oceniających pojedynek na Brooklynie był jednogłośny. Punktowano 117-110, 116-111 i 115-112.

Dowiedz się więcej na temat: Daniel Jacobs | Maciej Sulęcki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje