Reklama

Reklama

Jackiewicz: Sercem jestem za Wachem, ale pieniędzy nie postawię

- Sercem będę za Mariuszem Wachem, ale nie postawię na niego pieniędzy - przyznał były pretendent do tytułu czempiona IBF w wadze półśredniej Rafał Jackiewicz. W sobotę Wach zmierzy się o mistrzostwo świata z Ukraińcem Władimirem Kliczką.

Stawką pojedynku w Hamburgu (początek tuż po godz. 23.00) będą należące do Kliczki pasy w kategorii ciężkiej: superczempiona WBA (właściwy tytuł należy do Rosjanina Aleksandra Powietkina), mistrza świata WBO, IBF i mniej prestiżowej federacji IBO.

- Wach ma niewielkie szanse, choć oczywiście to waga ciężka, w której czasem decyduje jeden cios. A przecież obaj to dwumetrowe kolosy, które mają czym uderzyć. Kliczko jest lepszy technicznie, silniejszy, bardziej doświadczony. To on jest prawdziwym mistrzem i wielkim faworytem. Ale sercem będę za Mariuszem, choć żadnych pieniędzy nie zamierzam postawić - powiedział Jackiewicz, który również wystąpi na sobotniej gali.

Reklama

Przeciwnikiem pięściarza z Mińska Mazowieckiego, który w czwartkowe popołudnie wylatuje do Niemiec z trenerami Fiodorem Łapinem i Janem Sobierajem, będzie Anglik Rick Golding. W dorobku ma 18 zwycięstw, bez porażki. W rekordzie Jackiewicza są 42 wygrane, ale też dziesięć porażek i remis.

- Mam jeszcze 1,5 kg nadwagi, ale jak dla mnie to żaden problem. Po raz pierwszy od dawna jestem niesamowicie zadowolony ze wszystkiego - klasy rywala, przygotowań, wagi i pensji za potyczkę. Nie mam żadnych problemów. Jeśli wygram z Goldingiem, w przyszłym roku mogą otrzymać powtórną szansę boksowania o pas IBF - dodał.

Konfrontacja Jackiewicza z Goldingiem rozpocznie się o godz. 21.30 i będzie ostatnią przed walką wieczoru w Hamburgu.

Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Wach | Władimir Kliczko | boks | sporty walki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje