Reklama

Reklama

Izu Ugonoh: Nadal jestem niebezpiecznym zawodnikiem

Jeśli są porażki, które nie przynoszą ujmy, to niewątpliwie taką przegraną poniósł Izu Ugonoh. Polak w debiucie na amerykańskim ringu wprawdzie przegrał z Dominikiem Breazeale'em, w dodatku przez techniczny nokaut w 5. rundzie, ale zebrał wiele pochwał. - Dałem z siebie wszystko, co miałem, ale później byłem zbyt zmęczony, by zrealizować plan - powiedział Ugonoh.

Przed tym pojedynkiem znacznie więcej było pytań odnośnie możliwości Izu Ugonoha, aniżeli gotowych odpowiedzi. Urodzony w Szczecinie pięściarz pod koniec ubiegłego roku podpisał kontrakt z menedżerem numer jeden w boksie zawodowym Alem Haymonem i od razu został posadzony na wysokiego konia, w miejsce wcześniej anonsowanego Artura Szpilki.

Reklama

W starciu z wyższym, cięższym, silnym i bardzo odpornym na ciosy Breazeale’em Polak spisywał się nadspodziewanie dobrze. W pierwszych dwóch rundach osiągnął sporą przewagę, ale w trzeciej odsłonie znalazł się na deskach. W następnym starciu Ugonoh zdołał zrewanżować się nokdaunem, lecz nieoczekiwanie - w ekspresowym tempie - zaczęło brakować mu kondycji.

Pobudzony w swoim narożniku Amerykanin w 5. rundzie mocniej przycisnął Polaka i przy linach skarcił go precyzyjnym prawym sierpowym, który był początkiem końca. Izu przyklęknął, po czym zdołał jeszcze wstać, ale Breazeale nie odpuścił i dokończył dzieła zniszczenia.

- Spodziewałem się takiego przebiegu walki. Miałem plan, aby go znokautować, wierzyłem w to i bardzo tego chciałem. Breazeale niczym mnie nie zaskoczył. Trafiałem go dobrymi ciosami na dół oraz na górę - powiedział nasz pięściarz, cytowany przez portal worldboxingnews.net.

Ugonoh docenił wielkie serce Amerykanina, który zdołał pozbierać się z tarapatów, ale nie tylko. - Pomogło mu też doświadczenie. Wiele nauczyła go walka z Anthonym Joshuą (o mistrzostwo świata - przyp. red.), co zaprocentowało tej nocy - uważa nasz zawodnik.

Dopóki Izu był mobilny w ringu i szybki na nogach, rywal niewiele był w stanie zrobić. Szybkie ulotnienie się kondycji mogło wynikać z błędów w przygotowaniach lub, co nie napawałoby optymizmem, słabszej odporności na pojedyncze mocne ciosy, które podziałały destrukcyjnie na cały organizm.

- Dałem z siebie wszystko, co miałem, ale później byłem zbyt zmęczony, by zrealizować plan. Nie szukam żadnych wymówek. Nie jestem przyzwyczajony do porażki, nie tak to miało być, ale nadal jestem niebezpiecznym zawodnikiem - zakończył Ugonoh, który do bilansu 17 zwycięstw (w tym 14 przed czasem) dopisał pierwszą przegraną na zawodowym ringu.

AG

Dowiedz się więcej na temat: Izu Ugonoh | Izuagbe Ugonoh | Dominic Breazeale

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama