Reklama

Reklama

Holyfield wycofuje najcenniejsze pamiątki z aukcji

Legendarny amerykański bokser Evander Holyfield zmienił zdanie i chce wycofać swe najcenniejsze pamiątki z aukcji. Zaplanowana jest na 30 listopada, a dochód ma zostać przeznaczony na pokrycie długów 50-letniego sportowca.

Holyfield postanowił zatrzymać 20 z 450 wystawionych pamiątek. Stwierdził, że najbardziej zależy mu na wykreśleniu z licytacji brązowego medalu igrzysk olimpijskich w Los Angeles (1984 rok), rękawic pięściarskich, w których pokonał rodaka Mike'a Tysona (1996), pasów mistrza świata organizacji WBA i IBF w wadze ciężkiej oraz... szlafroka, w którym wychodził na ring, a także czerwonego Chevroleta Corvette z 1962 roku.

Reklama

Przedstawiciele domu aukcyjnego nie są zachwyceni pomysłem boksera i powołują się na ustalenia z początku roku.

Holyfield ma ogromne problemy finansowe, już wcześniej musiał sprzedać rezydencję (109 pokoi) w Atlancie. Kilka tygodni temu ogłosił, że kończy karierę, by po kilkudziesięciu godzinach zmienić zdanie. Wciąż jest w niezłej formie i gotowy do kolejnego pojedynku. W ub. roku poleciał do Kopenhagi na pojedynek z innym weteranem Brianem Nielsenem; wygrał przez techniczny nokaut w 10 rundzie (jednym z sędziów punktowych był Leszek Jankowiak) i zarobił około 500 tys. dolarów.

W profesjonalnej karierze amerykański bokser wygrał 44 walki, dziesięć przegrał, a dwie zremisował. Szacuje się, że łącznie zainkasował aż 565 milionów dolarów, a obecnie ma 16 mln... na minusie. Holyfielda mnóstwo kosztują np. alimenty - ma 11 dzieci z pięcioma kobietami.

Dowiedz się więcej na temat: Evander Holyfield | Mike Tyson | Brian Nielsen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje