Reklama

Reklama

"Holy" nie taki święty...

Dziennikarze "Sports Illustrated", Luis Fernando Llosa oraz Jon Wertheim są na tropie nielegalnej siatki rozprowadzania zabronionych sterydów oraz hormonów wzrostu wśród czołowych sportowców oraz wielu gwiazd kina i telewizyjnego ekranu w Stanach Zjednoczonych.

Wszystko rozpoczęło się od policyjnego nalotu na klinikę w Jupiter na Florydzie, która w teorii miała zajmować się rozprowadzeniem leków powstrzymujących starzenie, a w rzeczywistości była skrzynką kontaktową dla wszystkich, którzy potrzebowali recepty na wspomagające specyfiki...

Reklama

Oprócz nazwiska grającego w Major League Baseball Gary Matthewsa Jr, najwięcej spekulacji budzi nazwisko czterokrotnego mistrza świata w wadze ciężkiej Evandera Holyfielda. On sam nie przyznaje się do winy, ale wystarczy przeczytać co mają do powiedzenia dziennikarze "SI", by poważnie wątpić w słowa championa. Ironia losu sprawia, że rewelacje "Sports Illustrated" zbiegły się z nominowaniem Holyfielda przez gubernatora stanu Georgia Sonny Perdue na członka... stanowej komisji ds. zdrowia!

"Nazwiska Holyfield nigdzie nie znajdzie się w dokumentach policyjnych, ale jest tu pacjent o nazwisku "Evan Fields" - mówią reporterzy.

"Pan Fields ma tą samą datę urodzenia co Holyfield (19 października 1962 roku). Jego adres to 794 Evander, Fairfield, 30213 Georgia czyli bardzo podobny do Holyfielda. Dodatkowo, kiedy zadzwoniliśmy na numer podany przy okazji wypełniania recepty "Fieldsa", telefon odebrał Evander Holyfield. Sprawa "Fieldsa" jest przy tym nieco odmienna od pozostałych przypadków.

W odróżnieniu od innych klientów kliniki w Jupiter, którzy otrzymywali recepty za pośrednictwem poczty, "Fields" odbierał je od prywatnego urologa, którego biura także były objęte policyjnym nalotem. Według dokumentów policyjnych w czerwcu 2004 roku osoba uważana za Holyfielda odebrała trzy ampułki testosteronu, dwie ampułki Glucoru (lek używany w trakcie sterydowej terapii) oraz zestaw strzykawek. Tydzień później ta sama osoba odebrała pięć ampułek Saizenu czyli hormonu wzrostu.

Ze względów prawnych, zarówno Wertheim, jak Llosa podkreślają, że Holyfield otrzymał, ale niekoniecznie musiał używać zabronionych specyfików. Holyfield nigdy nie został przyłapany podczas kontroli na ich używaniu, ale trzeba brać pod uwagę, że po pierwsze pięściarze nie są testowani na obecność w organizmie hormonu wzrostu, a po drugie testy na pozostałe zabronione przepisami środki farmakologiczne robione są tylko po walkach - nigdy w okresie przygotowawczym.

Jest jeszcze jedna poszlaka wskazująca na to, że "Holy" nie jest taki święty. W 1994 roku, kiedy podczas walki z Michaelem Moorerem Evander zaczął mieć problemy z sercem, dr Margaret Goodman, szefowa komórki lekarskiej przy Stanowej Komisji Sportowej stanu Newada sporządziła następującą notatkę: "Zauważyliśmy nieprawidłowości mięśnia sercowego Holyfielda zgodne z tymi, jakie występują przy używaniu ludzkiego hormonu wzrostu (HGH). Holyfield zaprzeczył jednak, jakoby stosował HGH, a test nie został przeprowadzony".

44-letni Holyfield (40-8, 26 KO) stoczy swoją następną walkę już 17 marca w Corpus Christi z Vinny Maddalone (27-3, 19 KO) twierdząc, że ponownie zamierza zunifikować tytuł w wadze ciężkiej. "Kiedy to zrobię, nie później niż w 2008 roku, będę mógł spokojnie przejść na emeryturę".

Przemek Garczarczyk

Dowiedz się więcej na temat: holyfield

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje