Gwizdy i buczenie po walce Polaka o pas w Niemczech. Mówią o jawnym oszustwie
Mateusz Tryc nie jest już mistrzem Europy WBO w wadze półciężkiej. W sobotnim pojedynku z Arturem Reisem organizowanym w Chemnitz sędziowie niejednogłośnie wskazali na niemieckiego pięściarza. To kontrowersyjny werdykt. - Ja tej walki nie przegrałem - mówi w filmiku opublikowanym w nocy na Instagramie nasz rodak.

Mateusz Tryc pas mistrza Europy WBO w wadze półciężkiej wywalczył w kwietniu tego roku, gdy wygrał w Poczdamie z Nickiem Hannigiem. Strona niemiecka uruchomiła klauzulę rewanżu, ale Hannig nabawił się kontuzji, więc nasz rodak zawalczył w sobotę z innym przedstawicielem boksu naszych zachodnich sąsiadów, Arturem Reisem.
Gala odbyła się w Chemnitz, trzecim co do wielkości mieście Saksonii. Niestety od teraz będzie się ono negatywnie kojarzyć Trycowi. Sędziowie wskazali niejednogłośną decyzją zwycięstwo Reisa. Jeden arbiter wpisał w kartę punktową triumf Polaka 96:94, ale dwóch pozostałych widziało wygraną Niemca: 94:96, 93:97.
- Walkę widzieliście, sami oceńcie. Ja wiem, że mogłem zrobić trochę więcej. Nie miał siły, przyjął dużo "dołów". Taki jest boks, taki jest sport, takie są walki na wyjeździe. Dziękuję za Wasze wsparcie, za motywację, za Wasz doping - powiedział tuż po zejściu z ringu, cytowany przez "Tubę Wyszkowa".
Mateusz Tryc wrócił do Polski już bez pasa. "Będzie ciężko o rewanż"
W filmiku przesłanym na Instagrama około 3:00 w nocy miał już nieco inne odczucia. Przyznał, że nie zgadza się z decyzją sędziów. Swoją walkę nazwał "dobrą, dla większości wygraną". Obejrzał jej zapis wideo z kamery spod ringu.
Tej walki nie przegrałem. Zobaczymy, jak dalej potoczą się losy. Może dostanę rewanż, chociaż będzie ciężko, bo na miejscu Artura bym tego nie brał. On walczył o przetrwanie, ja o wygraną. Taka była prawda. Od szóstej rundy miał bardzo ciężko
Po ogłoszeniu werdyktu w hali można było usłyszeć sporo gwizdów, co mówi wiele.










