Reklama

Reklama

Guillermo Rigondeaux obronił pas WBA

Kubańczyk Guillermo Rigondeaux (17-0, 11 KO) obronił tytuł WBA wagi superkoguciej pokonując w Cardiff przed czasem w drugiej rundzie Brytyjczyka Jamesa Dickensa (22-2, 7 KO).

Mimo że walka trwała tylko kilka minut i obaj panowie mogli się dopiero rozkręcać, boks 35-letniego czempiona niestety ponownie nie zachwycił i będzie mu bardzo ciężko o walki z najlepszymi za duże pieniądze.

Reklama

Rigondeaux mozolnie, ze spokojem usypiał czujność Dickensa, jednak dla wielu kibiców jego ekonomiczny boks był po prostu nudny. W drugiej rundzie po jednym z ciosów z lewej ręki Kubańczyk złamał szczękę przeciwnikowi i walka została przerwana. 

Czy "Rigo" powróci do wielkich potyczek? Z tym mogą być problemy. Z jednej strony, Rigondeaux jest geniuszem i wielu pięściarzy po prostu boi się z nim wyjść do ringu. Z drugiej, Kubańczyk nie przyciąga fanów, a sprzedaż PPV przy walkach z jego udziałem jest niezwykle trudna.

- Dickens mówił przed walką, że jestem starym człowiekiem, a ja pogruchotałem mu szczękę. Jak ktoś jeszcze chce mieć złamaną, to zapraszam! Chcę trudnych walk. Rywale czynią moje walki nudnymi po tym, jak poczują moje ciosy. Ja chcę walczyć dla kibiców, ale ci wszyscy faceci muszą przestać uciekać. Nuda jest dlatego, że przeciwnicy nie zadają ciosów - stwierdził 35-latek z gorącej wyspy.

Rigondeaux nie żegna się z Wielką Brytanią. Kolejną walkę na Wyspach ma stoczyć 17 września.

Dowiedz się więcej na temat: Guillermo Rigondeaux

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje