Gołota zmiażdżony w 95 sekund, później przekręt stulecia. Nawet Amerykanie się wściekli
Pod koniec 1997 roku Andrzej Gołota stoczył pojedynek z legendarnym Lennoxem Lewisem. Polski pięściarz walki tej nie wspomina jednak zbyt dobrze - został znokautowany po zaledwie 95 sekundach. Niespełna półtora roku później Brytyjczyk wziął udział w walce o niekwestionowane mistrzostwo wagi ciężkiej. Tam doszło do sędziowskiego skandalu, który już na zawsze zapisał się w historii boksu.

Lata 90. były złotym okresem dla boksu i wagi ciężkiej. Przypadły na nie bowiem kariery wielu legendarnych pięściarzy, a ich pojedynki elektryzowały wówczas cały sportowy świat.
Szczyt swojej kariery przeżywał również Polak - Andrzej Gołota. W październiku 1997 roku, po dwóch pierwszych w swojej bokserskiej przygodzie porażkach z Riddickiem Bowem, popularny Andrew stanął przed wielką szansą.
Śmierć unosiła się w powietrzu, walka gigantów, jakiej świat nie widział. "Ring" w hotelu
Lennox Lewis był w wielkiej formie. Andrzej Gołota rozbił się o niego jak Titanic o górę lodową
Polski pięściarz był rywalem Lennoxa Lewisa w walce o tytuł WBC. Nie był jednak faworytem i rzeczywiście nie nawiązał walki z legendą brytyjskiego boksu. Lewis znokautował go już w pierwszej rundzie, po upływie zaledwie 95 sekund.
Już pierwsza poważna wymiana ciosów z Lewisem całkowicie przekreśliła plan Gołoty na tę walkę. Polak był liczony i został jeszcze dopuszczony do pojedynku. Chwilę później padł po raz drugi, a sędzia ogłosił, że to koniec.
W 1998 roku Lennox Lewis stoczył dwie walki - z Shannonem Briggesem oraz Żeljko Mavroviciem. Obie wygrał i zachował pas mistrza WBC. Później przyszedł czas na walkę z Evanderem Holyfieldem o niekwestionowane mistrzostwo wagi ciężkiej.
Holyfield był w posiadaniu pasów WBA i IBF po zwycięstwach z Mikem Tysonem (w rewanżu miała miejsce legendarna dyskwalifikacja Iron Mike'a za odgryzienie rywalowi kawałka ucha) oraz Michaelem Moorerem.
Już od pierwszych chwil walki o niekwestionowane mistrzostwo było widać, kto będzie dominował w ringu. Lewis zaczął od bardzo mocnych uderzeń, czym zachwiał pewność siebie u Holyfielda. Przewaga Brytyjczyka była wyraźna, a Holyfield w całej tej walce, przez 12 rund, miał jedynie przebłyski - na przykład w trzeciej rundzie, którą bezdyskusyjnie wygrał.
W ostatnich odsłonach Evander Holyfield szukał nokautu, czyli swojego ostatniego ratunku. Wiedział bowiem, że na punkty przegrywa, a zwycięstwo można było mu zapisać w maksymalnie trzech rundach. Amerykanin był jednak trzymany na dystans i nie zdołał powalić na deski wyższego i cięższego Brytyjczyka.
Po dwunastej rundzie wszyscy spodziewali się, że werdykt będzie jednogłośny. Zwycięstwo Lennoxa Lewisa optycznie było bowiem bardzo wyraźne. Mimo to tylko jeden z sędziów przyznał zwycięstwo Lewisowi. Drugi wskazał remis, a trzecia wygraną Holyfielda. Padł więc remis.
Tak wybuchł jeden z największych skandali w historii boksu. Po wszystkim Evander Holyfield skomentował werdykt dość asekuracyjnie, że punktowanie leży po stronie sędziów, a nie pięściarzy. Lennox Lewis i jego trener grzmieli natomiast o wielkim skandalu.
Sędzina, która wskazała na zwycięstwo Holyfielda, Eugenia Williams, została oskarżona przez gazetę "Sunday Mirror" o korupcję. Tego, że przyjęła 30 tysięcy dolarów łapówki za punktowanie na korzyść Holyfielda jednak nigdy nie udowodniono, a proces sądowy zakończył się jej zwycięstwem.
Wielki niesmak jednak pozostał. A dlaczego? Liczby mówią same za siebie. Lennox Lewis tamtego wieczoru wyprowadził 364 ciosy, a trafił 187 (51%). Evander Holyfield natomiast wyprowadził 171 uderzeń, a trafił zaledwie 52 (30%). Była to więc wyraźna wygrana Lennoxa Lewisa, która na koniec okazała się remisem przez niesprawiedliwy werdykt.
Jako że była to walka o niekwestionowane mistrzostwo wagi ciężkiej i patrzył na nią cały świat, skandal odbił się szerokim echem. Zniesmaczeni byli nawet Amerykanie, rodacy Evandera Holyfielda. Po wszystkim burmistrz Nowego Jorku wyznał, że jest wstyd za to, że to tak wielkiego skandalu doszło w jego ukochanym mieście.
Osiem miesięcy później doszło do rewanżu, po którym sędziowie jednogłośnie wskazali na zwycięstwo Lennoxa Lewisa. Brytyjczyk w końcu został więc niekwestionowanym mistrzem wagi ciężkiej.










![Najlepsze passing shoty Wimbledonu 2026. Tak mijały rywalki przy siatce [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1CUGIP4EN3H6-C401.webp)
![One zachwyciły Wimbledon. Najlepsze akcje turnieju kobiet [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1CTJ3BCQPDPH-C401.webp)