Gołota podjął trudną decyzję. Nie mógł już zwlekać. Żona potwierdziła najgorsze
W przesyconych przestępczością latach 90. bezpiecznie nie mógł czuć się nawet Andrzej Gołota, mimo że przypisywano mu zażyłe znajomości z pierwszej wielkości gangsterami. Dał się złamać bezwzględnym szantażem i zapłacił członkom mafii 100 tys. złotych. Czym był straszony niemal do ostatniej chwili przed hitową walką z Timem Whiterspoonem we Wrocławiu? Żona polskiego boksera, Mariola Gołota, po niemal dwóch dekadach przerwała milczenie i potwierdziła krążące plotki jednym wpisem w mediach społecznościowych.

To była pierwsza walka Andrzeja Gołoty przed polską publicznością po jego przejściu na zawodowstwo. Hala Ludowa we Wrocławiu, 2 października 1998 roku. I szczytowy okres popularności "ostatniej nadziei białych".
Przeciwnikiem Gołoty był Tim Witherspoon, dwukrotny mistrz świata wagi ciężkiej (WBC, WBA). Trybuny pękały w szwach. Sześć tysięcy ludzi, a wśród nich czołowi politycy, celebryci i - specyfika tamtych czasów - najmożniejsi gangsterzy.
Andrzej Gołota uległ szantażowi. Miał płacić w dolarach, potem okazało się, że chodzi o złotówki. Okrągłe 100 tys.
Na widowni zasiadł m.in. Andrzej Kolikowski ps. "Pershing". Domniemany szef grupy pruszkowskiej, wielki fan Gołoty. Wykupił cały rząd tuż przy ringu, by usadowić tam przyjaciół i najbliższych kompanów.
To było gigantyczne wydarzenie medialne. Walka transmitowano na antenie Polsatu. Przed telewizorami zasiadło rekordowe na tamten czas 12,5 mln widzów.
"Andrew" mocno ucierpiał w starciu z Amerykaninem. Miał złamany nos, a jeden z łuków brwiowych wymagał chirurgicznego szycia. Ale ku euforii zgromadzonej publiki po 12-rundowej batalii sędziowie orzekli punktowe zwycięstwo Polaka.
Niebawem na światło dzienne zaczęły jednak wychodzić sensacyjne kulisy walki. Dziennikarz Andrzej Kostyra ujawnił w wideoblogu, że jeszcze przed wyjściem na ring Gołota musiał zapłacić "zbuntowanym żołnierzom mafii" haracz.
- Zdenerwowali się, że wszyscy zarabiają na tym pojedynku, a oni nic nie mają i zażądali pieniędzy. Zagrozili, że doprowadzą do awarii oświetlenia w hali. Dostali 100 tysięcy dolarów na zabawę i na groźbach się skończyło - relacjonował Kostyra.
Dopiero blisko dwie dekady później jego słowa potwierdziła Mariola Gołota, małżonka pięściarza. We wpisie na Facebooku podała taką samą kwotę, tyle że... w innej walucie. Miało chodzić nie o dolary, lecz o złotówki.
"Haracz... 100 tysięcy złotych haraczu zapłacił Andrzej pasożytom, aby 'nie zabrakło prądu' w trakcie gali z Timem Witherspoonem we Wrocławiu" - napisała Mariola Gołota w czerwcu 2017 roku.
Mimo że sprawa odbiła się w mediach szerokim echem, nikt nie stanął przed wymiarem sprawiedliwości.
"Pershing" pożegnał się z życiem kilkanaście miesięcy po walce we Wrocławiu. Został zastrzelony w Zakopanem, w trakcie narciarskiego wypadu. Do zbrodni doszło w grudniu 1999 roku na parkingu przy Polanie Szymoszkowej.
Tymczasem w miniony czwartek na wolność wyszedł Ryszard Bogucki. Został skazany za zabójstwo "Pershinga" i spędził za kratami 25 lat. Nigdy nie przyznał się do winy.













