Godziny do walki Knyby o MŚ, a tu komunikat. Ten sędzia poddał Polaka, wojna w ringu
Już dziś wieczorem przekonamy się, czy do historii polskiego boksu przejdzie Damian Knyba. 29-letni Polak stanie przed szansą odebrania Niemcowi Agitowi Kabayelowi pasa mistrza świata WBC Interim w wadze ciężkiej. Tymczasem poznaliśmy obsadę sędziowską i jest jedno nazwisko, które od razu mocno rzuca się oczy. Chodzi o arbitra z Belgii Daniela Van de Wiele, który niedawno zagotował do czerwoności część polskiej publiczności w Sopocie.

Trofeum, o które dzisiaj na gali w niemieckim Oberhausen powalczą miejscowy bohater Agit Kabayel i pretendent Damian Knyba, jest wprawdzie pasem MŚ "tylko" w wersji Interim. Niemniej to byłby pierwszy raz, gdy na biodrze rodaka zawisłby choćby tzw. tymczasowy tytuł. Po takim sukcesie skok akcji Polaka i jego popularności byłby wprost lawinowy.
Damian Knyba poznał obsadę sędziowską. Wraca kontrowersja
Wszyscy kibice, którzy chcą zobaczyć potyczkę naszego obecnie najlepszego pięściarza kategorii ciężkiej, muszą mieć dostęp do platformy DAZN. Trzeba wykupić subskrypcję, ale plus jest taki, że widowisko zza naszej zachodniej granicy nie wiąże się z ekstra płatnością, czyli systemem pay-per-view.
Na krótko przed dzisiejszą ucztą, z walką wieczoru obu niepokonanych pięściarzy, poznaliśmy obsadę sędziowską tego pojedynku. I tak, miano sędziego głównego, czyli ringowego, przypadło Markowi Lysonowi. To doświadczony arbiter z Wielkiej Brytanii, który prowadził już walki Polaków, między innymi w czerwcu zeszłego roku pojedynek Piotra Łącza na gali w Arabii Saudyjskiej.
Wzrok jednak jeszcze bardziej przykuwa inny z arbitrów, którzy został wyznaczony do grona sędziów punktowych. Są nimi Czarnogórzec Predrag Aleksic, Hiszpan Jesus Gonzalez, a przede wszystkim doskonale znany z gal w Polsce rutynowany Belg Daniel Van de Wiele.
Tego ostatniego świeżo w pamięci mają wszyscy ci, którzy 13 grudnia oglądali galę MIRRA Rocky Boxing Night w Sopocie, w Hali 100-lecia, gdzie Kajetan Kalinowski mierzył się z Pawłem Stępniem. W puli tego pojedynku znalazły się tytuły WBC Francophone i WBC Baltic, a starcie po jego zakończeniu zostało okrzyknięte jednym z najlepszych w Polsce w całym roku.
Obaj pięściarze stoczyli świetne widowisko, które jednak zakończyło się przed czasem. Ale nie klasycznym nokautem, tylko poddaniem Stępień, a decyzję podjął prowadzący w ringu tę walkę... Daniel Van de Wiele. - Sędzia przerwał tę walkę, ale moim zdaniem mógł ją puścić dalej. Oko Stępnia faktycznie wyglądało fatalnie i chyba widział tylko na jedno, ale nie przeszkadzało mu to w boksie. On nie był obijany, ani zraniony, a właściwie walka została przerwana w takim momencie, gdy wydawało mi się, że Kalinowski przeżywał kryzys i był dużo bardziej zmęczony niż Stępień. Dlatego uważam, że to przerwanie było bez sensu - komentował w ostatniej rozmowie z Interią Przemysław Saleta, były mistrz Europy w wadze ciężkiej.
Knyba tajemniczy. "Mamy przygotowane coś w zanadrzu"
Belg jednak uznał, do czego oczywiście miał prawo, że stopień opuchlizny na prawym oku Stępnia wiążę się ze zbyt dużym ryzykiem. A niewykluczone, że był dodatkowo wyczulony także dlatego, że chwilę wcześniej Maksym Miszczenko brutalnie znokautował Rafała Dudka.
Teraz decyzje w ringu będzie podejmował Lyson, ale chyba jeszcze większy strach dotyczy właśnie kart punktowych. Obóz Knyby, na czele z polskim pięściarzem, w zasadzie jest przekonany, że na kartach arbitrów piekielnie ciężko będzie wygrać ten pojedynek.
Dlatego cieszy podejście Polaka, który z pozycji underdoga nie wywiesza białej flagi. Wręcz przeciwnie, chce zaszokować gospodarzy i samego Kabayela do tego stopnia, że mówi o rozstrzygnięciu tego pojedynku przed czasem. Jednocześnie mając świadomość, że największą bronią rywala, która sieje postrach w wadze ciężkiej, poza intensywnością ciosów są uderzenia na tułów.
To jeden z jego największych atutów i na pewno ogromna trudność, ale mamy na to przygotowany "game plan". Nie chcę zdradzać szczegółów, ale wszystko zobaczycie w ringu. Mamy przygotowane coś w zanadrzu.
- Nie walczyłem jeszcze z tak potężnymi rywalami, jak Agit, a poza tym wystąpi na swoim terenie, więc jest ogromnym faworytem w oczach bukmacherów. Ale ja w swoich oczach nie jestem underdogiem, wiem na co mnie stać i udowodnię to w sobotę. Mam nadzieję, że sędziowie będą uczciwi, a jestem zawodnikiem, który zadaje dużo ciosów, więc ciężko wygrać ze mną na punkty. Jednak zdecydowanie przyjechałem tutaj po nokaut! - zapowiedział "Polski Husarz" w rozmowie z reporterem BoxNation.
Artur Gac













