Reklama

Reklama

Głowacki - Cunningham. Skrzecz: Amerykanin nie ma ciosu, który "zabija"

​Krzysztof Głowacki w sierpniu ubiegłego roku sprawił sensację i po istnej wojnie w ringu znokautował Niemca Marco Hucka, odbierając mu tytuł mistrza świata. 16 kwietnia Polak po raz pierwszy stanie do obrony mistrzowskiego pasa. Jego rywalem będzie Steve Cunningham. - Amerykanin jest groźny, ale nie ma uderzenia, które "zabija" - mówi w rozmowie z Interią ceniony trener bokserski Paweł Skrzecz.

To była ogromna sensacja i jedna z najlepszych walk bokserskich ubiegłego roku. 14 sierpnia Krzysztof Głowacki (25-0, 16 KO) po pełnym zwrotów akcji pojedynku znokautował słynnego Marco Hucka i odebrał mu pas mistrza świata wagi junior ciężkiej federacji WBO.

Polak po raz pierwszy będzie bronił tytułu już 16 kwietnia. W Barclays Center w Nowym Jorku "Główka" zmierzy się ze Steve’em Cunninghamem. Pięściarz z Wałcza wraz ze swoimi trenerami wyleciał w niedzielę do Stanów Zjednoczonych, gdzie odbędzie ostatni etap przygotowań do pojedynku z Amerykaninem.

Reklama

- Cunningham to wciąż głośne nazwisko, pięściarz lubiany w USA i doskonale znany polskim kibicom. W tym momencie kariery to idealny rywal dla Krzyśka - mówi w rozmowie z Interią były olimpijczyk, a obecnie ceniony trener Paweł Skrzecz.

Legitymujący się bilansem walk 28-7-1 (13 KO) Cunningham to rzeczywiście zawodnik, który fanom boksu jest doskonale znany. 39-letni obecnie pięściarz dwukrotnie w swojej karierze - w latach 2007 i 2010 - sięgał po pas mistrza świata wagi junior ciężkiej.

Co ciekawe, Cunningham za pierwszym razem odebrał tytuł Krzysztofowi Włodarczykowi. Był to zresztą już drugi pojedynek Amerykanina z Polakiem - pierwszy zakończył się zwycięstwem "Diablo" przez niejednogłośną decyzję sędziów.

Potem Cunningham dwukrotnie walczył także z Tomaszem Adamkiem. Oba pojedynki przegrał, ale były one tak wyrównane, że sędziowie równie dobrze mogli punktować zwycięstwo pięściarza ze Stanów Zjednoczonych.

Spośród siedmiu zawodowych porażek Cunninghama tylko jedna (poniesiona w rewanżu z Yoanem Pablo Hernandezem) nie była kontrowersyjna. W limicie wagi ciężkiej Amerykanin m.in. przegrał z Tysonem Fury’m - po nieczystym ciosie Brytyjczyka, a w marcu ubiegłego roku - w zgodnej opinii ekspertów - pięściarz z Filadelfii zasługiwał przynajmniej na remis w starciu z Wiaczesławem Głazkowem.

CZYTAJ DALEJ. PAWEŁ SKRZECZ O KRZYSZTOFIE GŁOWACKIM - KLIKNIJ!

CZYTAJ DALEJ. PAWEŁ SKRZECZ O KRZYSZTOFIE GŁOWACKIM - KLIKNIJ!

Krzysztof Głowacki w sierpniu ubiegłego roku sprawił sensację i po wojnie w ringu znokautował Niemca Marco Hucka, odbierając mu tytuł mistrza świata. Polak już 16 kwietnia po raz pierwszy będzie bronił pasa. Jego rywalem będzie Steve Cunningham. - Amerykanin jest groźny, ale nie ma uderzenia, które "zabija" - mówi w rozmowie z Interią ceniony trener bokserski Paweł Skrzecz.

Noszący przydomek "USS" Amerykanin w latach 90. służył w armii na lotniskowcach USS America i USS Enterprise. Po bogatej karierze w wadze junior ciężkiej od września 2012 roku walczył w królewskiej kategorii, jednak notował przeciętne wyniki, a po ostatnim remisie z Antonio Tarverem (nota bene przyłapanym potem na dopingu), zniechęcony Cunningham postanowił wrócić do wagi cruiser, w której notował najlepsze wyniki.

- Dzisiaj Cunningham to już nie ten sam pięściarz, którego pamiętamy z pojedynków z "Diablo" Włodarczykiem, ale to wciąż bardzo niewygodny rywal. Nie dysponuje nokautującym ciosem, te jego uderzenia "nie zabijają", ale jest wysoki, ma duży zasięg ramion i bije na różnych płaszczyznach - charakteryzuje Amerykanina Paweł Skrzecz.

Srebrny medalista olimpijski z Monachium jest jednak przekonany, że Krzysztof Głowacki wygra starcie z "USS".

- Krzysiek po wygranej z Huckiem mocno uwierzył w siebie. Wcześniej cały czas miał takie "walki o nic", długo musiał czekać na swoją szansę, aż wreszcie pojechał do Stanów i znokautował mistrza świata. Poradzi sobie także z Cunninghamem - opowiada nasz rozmówca.

- Co dalej? Bardzo chciałbym, żeby Krzysiek w przyszłości dostał szansę walki unifikacyjnej. Zanim jednak to nastąpi Polak powinien stoczyć jeszcze jeden-dwa pojedynki z mniej wymagającymi rywalami. Moim zdaniem "Główka" ma potencjał, by przez lata rządzić w kategorii cruiser - kończy Paweł Skrzecz.

Autor: Bartosz Barnaś

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama