Zostały tylko dwa dni do pojedynku Mariusza Wacha z Tysonem Furym. To zestawienie od początku budziło szok. Później już trochę mniejszy, gdy dowiedzieliśmy się, że z 2-tysięcznej hali w Pattayi nie będzie nawet transmisji na żywo, a jedynie odtworzenie w reality show Netflixa "At the Home With Furys". Choć otoczka wokół pojedynku jest profesjonalna, są konferencje prasowe, to całość pewnie przejdzie bez większego echa. Opinia publiczna potencjalnie może uznać konfrontację za sparingową mimo obecności oficjeli, która gwarantuje wpisanie wyniku do rekordu obu pięściarzy.
- Nie będzie tego w telewizji, prawda? Jakieś 1500 osób na przypadkowym stadionie w Tajlandii obejrzy, jak walczy przeciwko facetowi, który przegrał osiem z ostatnich dziesięciu pojedynków - śmiał się promotor Eddie Hearn z Matchroom Boxing, mający dożywotnią umowę z Anthonym Joshuą.
"Król Cyganów" jednak stara się pokazywać poważną twarz. Choć przy "face to face" z Polakiem dla żartu próbował go "nastraszyć", to jego wypowiedzi były pełne szacunku. - To niebezpieczna walka. Mariusz ma takie same gabaryty, wagę jak ja. Stoczył tyle samo walk co ja, jeśli nie więcej - powiedział cytowany przez talksport.com (Brytyjczyk miał 38 zawodowych, a nasz rodak 52).
Fury naprawdę powiedział to o Wachu. Tuż przed walką. "Rozbiłby na kawałki"
Po chwili jednak "The Gypsy King" w swoim stylu podostrzył ton. - Bił się z najlepszymi mistrzami na świecie z dwóch pokoleń, dwóch er. Powiem szczerze, że Mariusz Wach z łatwością rozbiłby na kawałki przeciwnika Joshuy, "Pana Pringlesa", kimkolwiek on jest - zaznaczył, nawiązując najpewniej do podobieństwa nazwy marki przekąsek do nazwiska Kristiana Prengi.
Rumun w sobotę skrzyżuje rękawice z "AJ-em" i podobnie jak Wachowi, nie daje mu się większych szans. Obaj w teorii są oponentami na "przetarcie" przed tzw. bitwą o Anglię. Joshua miałby zmierzyć się z Furym późną jesienią, najpewniej w listopadzie. Fury niespecjalnie ceni Prengę, przy okazji ponownie pochwalił "Polskiego Olbrzyma".
- Ten facet (Wach - red.) by go znokautował. To prawdziwy wojownik, ale nie interesują nas inni ludzie. Nie interesuje mnie, co dzieje się gdzie indziej, u Joshuy, Wildera, Usyka czy kogokolwiek innego. Chodzi o mnie i Mariusza, o nikogo innego - zakończył.















