Reklama

Reklama

Gala w Providence. Yafai obronił tytuł WBA wagi super muszej

Na gali Sulęcki vs. Andrade w Providence mistrz świata WBA wagi super muszej, Khalid Yafai (26-0, 15 KO) pokonał Norbelto Jimeneza (29-9-4, 16 KO) jednogłośnie na punkty. Walka nie porwała, choć miała swoją dramaturgię.

Yafai od początku aktywnie pracował lewą ręką. Zaczął od lewego prostego na korpus, do którego szybko dołożył lewy sierpowy na dół i na górę. Jimenez próbował się odgryzać kontrami prawą ręką - głównie podbródkowymi - ale był spychany do obrony. W drugiej rundzie Jimenez został zraniony lewym sierpowym w głowę, ale zdołał przetrwać. Yafai dominował jednak coraz bardziej, trafiając seriami uderzeń, choć brakowało mu trochę precyzji, by skończyć walkę na tym etapie.

Reklama

Kolejne dwie rundy upływały pod znakiem przewagi Brytyjczyka, którego rodzice wywodzą się z Jemenu. Lewy prosty rywala i jego praca nóg nie funkcjonowały, a Yafai dobrze wywierał pressing. Dość wyrównane było czwarte starcie, lecz Jimenez zbyt wiele w nim klinczował i stracił za to punkt.

Walka nabrała kolorów w piątej rundzie. Yafai trafił poniżej pasa, Jimenez dostał czas na dojście do siebie, natomiast na czole Brytyjczyka można było zobaczyć rozcięcie i krwawienie, prawdopodobnie po zderzeniu głowami. Gdy sędzia wznowił akcję, rozgorzała zacięta walka i ciekawe wymiany. Jimenez był agresywniejszy niż wcześniej i kilka razy trafił, ale sam przyjął sporo mocnych ciosów.

W szóstym starciu mistrz uspokoił sytuację i znów zamykał Jimeneza przy linach, próbując ulokować soczyste bomby. Rozcięcie na czole okazało się mniej groźne niż początkowo się wydawało i walka wróciła do obrazu z czterech pierwszych odsłon. Pretendent miał jednak swoje momenty w siódmej rundzie i złapał drugi oddech w ósmej, trafiając coraz częściej dość chaotycznymi, ale stosunkowo skutecznymi uderzeniami z obu rąk. Yafai stracił jakby dynamikę, w dodatku ponownie trafił poniżej pasa i Jimenez znów dostał czas na powrót do gry.

Dziewiąta odsłona to dalsza część kryzysu Yafaia, który nie był już w stanie dominować za pomocą lewego prostego i pracy nóg, a Jimenez poruszał się o dziwo dużo lepiej niż w pierwszych czterech rundach. W końcówce rundy obaj trafili mocnymi ciosami w wymianach i pojedynek wchodził w decydującą fazę. Trzy ostatnie rundy były zacięte i wyrównane, żaden z zawodników nie zdołał osiągnąć wyraźnej przewagi, ale bardziej dojrzale boksował mistrz, który zdołał odzyskać kontrolę. Pół minuty przed końcem walki Jimenez był liczony, choć tak naprawdę Yafai przewrócił go przedramieniem. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 119-107, 118-108 i 117-109 - wszyscy dla Yafaia.

Dowiedz się więcej na temat: boks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama