Reklama

Reklama

Fury chciał Adamka, dostanie kolejnego średniaka

Tyson Fury (19-0, 14 KO), angielska nadzieja na podbój wagi ciężkiej, powróci na ring 1 grudnia z nieznanym jeszcze rywalem. Ponad dwumetrowy olbrzym narzeka, że czołowi zawodnicy unikają z nim walki, choć ma kilku pięściarzy na radarze, w tym dwóch swoich rodaków oraz naszego Tomka Adamka (47-2, 29 KO).

- Pracuję bardzo ciężko i ulepszam te elementy, które dotąd były moimi słabościami. Poprawiłem kondycję i siłę, a w dniu walki będę miał tylko dziewięć procent tkanki tłuszczowej. Już w tym momencie jest to około 9,4%, a przecież zostało mi jeszcze siedem tygodni obozu przygotowawczego - zdradza wciąż młodziutki jak na królewską kategorię, 24-letni Tyson. Ostatnio doszło do jego utarczki słownej z Davidem Price'em (14-0, 12 KO), a wcześniej Fury wyzywał do potyczki Davida Haye'a (26-2, 24 KO).

- Mam nadzieję, że Price nadal będzie wygrywać, ponieważ mam zamiar się z nim spotkać i znokautować go. Niech sobie gadają co chcą, dopadnę go w końcu. Haye to kolejny bokser, z jakim chętnie bym powalczył. Jego gadanie ma chyba poprowadzić go jednak tylko do pojedynku z Kliczko - uważa Anglik.

- Wciąż nie wiem kto będzie moim kolejnym przeciwnikiem. Złożyliśmy ofertę Tomaszowi Adamkowi, Rusłanowi Czagajewowi, Aleksandrowi Powietkinowi oraz Eddie Chambersowi, lecz to wszystko upadło. Tak więc prawdopodobnie niestety dostanę następnego średniaka. Jestem za to gotowy na podbój świata i rok 2013 będzie należał do mnie. Zrobię w grudniu co do mnie należy, a w 2013 roku mam nadzieję na rywalizację ze wszystkimi tymi zawodnikami, o których wspomniałem wcześniej. Za rok o tej samej porze będę już mistrzem świata. Powietkin powiedział ostatnio w jednym z wywiadów, że chce walczyć ze mną. To świetnie, przyjmuję wyzwanie - dodał Fury.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy