Reklama

Reklama

Floyd Mayweather Jr pokonał Marcosa Maidanę w rewanżowej walce

Obaj przed walką tryskali pewnością graniczącą z pychą. Smaczku tej rywalizacji dodawał fakt, że dla Floyda Mayweathera Jr (47-0, 26 KO) był to dopiero drugi rewanż w całej jego karierze. Ale Marcos Rene Maidana (35-5, 31 KO) skończył jak niegdyś Jose Luis Castillo, czyli został wypunktowany. Tym samym lider rankingów P4P obronił tytuł mistrza świata federacji WBC/WBA kategorii półśredniej oraz WBC junior średniej.

Według mediów z USA, za tę walkę Mayweather Jr. zarobił 32 miliony dolarów, Maidana zaś dziesięć razy mniej. Amerykański bokser już wcześniej zapowiedział, że stoczy jeszcze dwa pojedynki i zakończy karierę. Marzeniem kibiców jest jego konfrontacja ze słynnym Filipińczykiem Mannym Pacquiao.

W ostatnich tygodniach trenerzy Argentyńczyka i Manny'ego Pacquiao przekonywali, że Floyd "stracił nogi". On natomiast jakby chcąc zadać kłam tej teorii, rozpoczął pojedynkiem pięknym tańcem. Obskakiwał rywala i "kąsał" lewym prostym, a gdy temu udawało się przycisnąć go do lin, odchyleniem tułowia przepuszczał "bomby" challengera. W drugiej rundzie błyskawicznie skontrował go lewym sierpem oraz bezpośrednim prawym. Marcos przegrywał, jednak czekał i polował na odpowiedni moment.

Reklama

No i doczekał się, na swoje nieszczęście - równo z gongiem kończącym trzecią odsłonę. W akcji prawy na prawy trafił w szczękę i Floyd wyraźnie się zachwiał. To dodało Marcosowi animuszu i tuż po przerwie ruszył z lawiną ciosów. Champion dał się mu wyszumieć przez dwie minuty, by samemu przejąć inicjatywę w końcówce. Ostry pressing Maidany przyniósł efekty w szóstej rundzie. Nawet taki geniusz defensywy jak Floyd parę razy się pogubił i dał trafić. Jak na wielkiego mistrza przystało, potrafił jednak szybko pozmieniać coś w swoim boksie i siódma odsłona znów toczyła się pod jego dyktando.

Wszystkie emocje to jednak nic w obliczu ósmej rundy. Najpierw Mayweather pięknie przepuścił atak przeciwnika i serią kilku uderzeń skarcił przy linach. Maidana w odpowiedzi dwukrotnie trafił prawą ręką. Gdy temperatura powoli opadała, Floyd nagle wyskoczył z klinczu niczym z katapulty i zaczął uskarżać się na coś. Nie było wiadomo o co chodzi, lecz powtórki pokazały dokładnie całą prawdę. Otóż Argentyńczyk... ugryzł go w lewą rękawicę!

- Tak mnie ugryzł, że aż ręka mi zdrętwiała. Po tym zdarzeniu nie mogłem normalnie boksować lewą ręką - powiedział Mayweather Jr.

Tuż po przerwie rzucili się na siebie niczym bestie i nawet Mayweather odpuścił sobie boks techniczny na rzecz chwilowej bójki. Szybko opanował emocje, wrócił do tańca i pięknych kontr, co tylko dodatkowo rozsierdziło Maidanę. Za drugie popchnięcie w krótkim odstępie sędzia ukarał go ostrzeżeniem.

Maidanie wymykało się zwycięstwo, dlatego dążył do chaotycznej bitki. Jego ciosy pruły powietrze, zaś "Piękniś" pokazywał swój kunszt. Przed ostatnim starciem Mayweather był pewny wygranej, stąd przez trzy minuty ograniczył się do unikania walki i bezpiecznie dla siebie przetańczył do ostatniego gongu. A po nim sędziowie ogłosili swój werdykt - 115:112 i dwukrotnie 116:111, oczywiście na jego korzyść.

Dowiedz się więcej na temat: Marcos Maidana | boks | sporty walki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje