Reklama

Reklama

Fiodor Łapin: Boję się pomyśleć, gdzie jest szczyt możliwości Głowackiego

Krzysztof Głowacki w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata kategorii junior ciężkiej federacji WBO, pokonując pewnie Steve'a Cunninghama. - Krzysiek cały czas się rozwija. Nie wiem, gdzie jest jego szczyt. Aż boję się pomyśleć - mówi trener Polaka Fiodor Łapin.

Głowacki wraz z członkami swojego sztabu był wczoraj gościem magazynu "Puncher" emitowanego na antenie Polsatu Sport. Trener polskiego pięściarza Fiodor Łapin przyznał, że jest bardzo zadowolony z jego postawy w walce z Cunninghamem.

- Krzysiek to prawdziwy mistrz, który dobitnie udowodnił, że jest na tym poziomie mistrzowskim, a wygrana nad Huckiem nie była dziełem przypadku - zaznaczył Łapin.

- Zabrakło trochę świeżości i troszkę zdrowia, ale tak jak wiemy, to wszystko przez tę nieszczęsną chorobę. Krzysiek czyściej trafiał i cieszę się z tego, że wchodził rywalowi fajnie w tempo swoim prawym. Potrzebuje teraz trzy, może nawet cztery tygodnie wolnego - dodał szkoleniowiec.

Reklama

- Kolejne dobre walki przed nim. On ciągle rośnie, zarówno fizycznie, jak i czysto boksersko. Nie wiem, gdzie jest jego szczyt możliwości i aż boję się pomyśleć - zakończył trener Polaka.

- Podobał mi się fakt, że Krzysiek przez cały pojedynek bardzo słuchał poleceń narożnika i wykonywał konsekwentnie polecenia trenera. Może boksował trochę zbyt schematycznie i za bardzo polował swoją lewą ręką. Ktoś sprytniejszy może z tego wyciągnąć wnioski - analizował z kolei promotor Głowackiego Andrzej Wasilewski.

- Nie mogliśmy się wycofać, a Krzysiek przeszedł trzy tygodnie przed walką ostrą chorobę. Chwała mu jednak za to, że jest taki twardy i nie dał się złamać - wtrącił drugi z promotorów, Tomasz Babiloński.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje