Reklama

Reklama

​Filip Wąchała: Wierzę, że stać mnie na sukcesy w boksie

- Wierzę, że stać mnie na sukcesy w boksie. Ciężkiej pracy się nie obawiam. Cieszę się, iż wróciłem na ring - powiedział PAP Filip Wąchała, uczestnik mistrzostw świata w 2019 roku, który po turnieju w Jekaterynburgu przerwał karierę sportową.

Kilka dni temu Wąchała skończył zaledwie 23 lata. Zanim odłożył rękawice, miał w dorobku m.in. brązowe medale mistrzostw Unii Europejskiej, akademickich MŚ i seniorskich mistrzostw Polski w wadze 69 kg.

Reklama

- To był impuls, pewnego dnia stwierdziłem, że wracam do boksu. Wierzę, że stać mnie na sukcesy w tym sporcie, a ciężkiej pracy się nie obawiam. Na pewno nie jest to jednorazowa akcja. Wracam do kategorii półśredniej i chcę walczyć o miejsce w składzie reprezentacji" - przyznał gdańszczanin.

Wąchała wystąpił podczas sobotniej gali boksu olimpijskiego "Suzuki Boxing Night IV - Starcie Mistrzów" w Lublinie, gdzie pokonał jednogłośnie na punkty Jordańczyka Mohammada Alyazouriego. Ten pojedynek odbył się w limicie kategorii średniej (75 kg).

- Uważam, że spisałem się dobrze jak na trzy tygodnie treningów. Do wysokiej formy oczywiście jeszcze bardzo daleka droga, ale zamierzam mocno pracować, aby było lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Pressing, siła fizyczna... Po prostu złamałem przeciwnika z Jordanii. Dużo biłem ciosów na korpus, a to zabierało mu dużo tlenu. Cieszę się, że znów jestem w Sako Gdańsk u mojego szkoleniowca Marka Chrobaka. Nie wyobrażam sobie trenować w innym klubie - dodał.

Jesienią 2019 roku Wąchała był jedynym reprezentantem Polski, który wygrał walkę w MŚ w rosyjskim Jekaterynburgu. Niedługo później zdecydował, że rozstaje się z boksem. Po długiej przerwie wrócił na ring i chce wzmocnić rywalizację w kategorii 69 kg.

- W czasie przerwy od boksu pracowałem osiem miesięcy w Szwecji w firmie zajmującej się wykończeniem wnętrz. Po powrocie do kraju pracowałem jako ochroniarz w kilku miejscach. Czy brakowało mi boksu? Przestałem śledzić wydarzenia w pięściarstwie, poza walkami mojego przyjaciela Łukasza Zyguły. Tak się składa, że jesteśmy w tej samej wadze i już dwa razy walczyliśmy ze sobą. Zakładam, że spotkamy się jeszcze w ringu, ale to nie zmieni naszych relacji prywatnych - ocenił Wąchała.

Jeszcze rok temu w kadrze narodowej brakowało zawodników w wadze półśredniej. Powroty na ring Wąchały i Łukasza Niemczyka oraz przebojowe wejście nowego mistrza kraju Dominika Kidy sprawiło, że białoruski selekcjoner Walery Korniłow ma duży wybór. Kandydatów do występów w reprezentacji jest co najmniej sześciu.

- Świetnym pomysłem okazało się międzynarodowe zgrupowanie w Centralnym Ośrodku Sportu w Cetniewie. Miałem możliwość krótko poboksować w półdystansie z mistrzem świata Rosjaninem Glebem Bakszim, a sparowałem z jego rodakiem Dżambulatem Biżamowem oraz miałem 10 rund tzw. zadaniówek z jednym z litewskich bokserów. Przede mną jeszcze kolejne sparingi, mam nadzieję, że z Bakszim - stwierdził Polak.

giel/ co



Dowiedz się więcej na temat: Filip Wąchała

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama