Feministyczna organizacja reaguje po porażce Szeremety, mówi o płci rywalki. "Kobieta okradziona"
Julia Szeremeta przegrała w sobotni wieczór finał żeńskiego turnieju bokserskiego w wadze piórkowej na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Na punkty wygrała Tajwanka Lin Yu-ting, sędziowie byli jednomyślni. Feministyczna organizacja Women's Rights Network dołączyła do grona wątpiących w płeć rywalki naszej rodaczki. "Szeremeta dzielnie walczyła z bokserem. Kobieta została okradziona ze złota" - czytamy we wpisie na platformie X.

Julia Szeremeta przywiezie ze swoich debiutanckich igrzysk olimpijskich w Paryżu srebrny medal. W sobotę przegrała finał turnieju pań do 57 kilogramów (waga piórkowa) Lin Yu-ting. Sędziowie byli jednomyślni, na swoich kartach punktowych wskazali zwycięstwo Tajwanki. Już po dwóch z trzech rund było 20-18, co oznaczało małe szanse na końcowy triumf naszej rodaczki.
Zdaniem wielu to srebro smakuje jak złoto - z powodu młodego wieku Polki i faktu, że nikt przed IO na nią by nie stawiał w kontekście zdobycia krążka. Niektórzy twierdzą także, że pojedynek był nierówny, kwestionując płeć 28-latki. W tym gronie jest m.in. Martina Navratilova. - Tak właśnie się dzieje, gdy pozwala się mężczyznom rywalizować z kobietami. W szczególności w boksie. Tak naprawdę nie potrzebujesz wtedy żadnej techniki, twój cios jest o wiele mocniejszy niż wszystko, co idzie w kontrze. Podłe. I niebezpieczne - napisała była czeska tenisistka.
Teraz dołączyła do niej chociażby feministyczna organizacja Women's Rights Network. Swoje zdanie przekazała na platformie X.
Women's Rights Network: "Szeremeta dzielnie walczyła z bokserem"
"Podczas finału boksu kobiet w wadze piórkowej na igrzyskach olimpijskich pewnej kobiecie skradziono złoty medal. Julia Szeremeta z Polski walczyła dzielnie z bokserem. Z krwią lejącą się z jej nosa i po otrzymaniu kilku ciosów w twarz, walczyła do końca, ale nie była w stanie pokonać swojego przeciwnika. Brawo Julio. Jesteś jedną z bardzo odważnych kobiet, którą zawiódł Międzynarodowy Komitet Olimpijski, stawiający włączenie mężczyzn do rywalizacji ponad bezpieczeństwo twoje i innych kobiet, które musiały walczyć z mężczyznami" - czytamy.
Ten szokujący epizod w historii olimpijskiej obnażył kłamstwo stojące za tymi „równymi płciowo” igrzyskami. Nie ma równości dla kobiet. Nie ma bezpieczeństwa. Nie ma sprawiedliwości. Wstyd dla organizatorów tego obrzydliwego widowiska
Dyskusja wokół płci Yu-ting oraz Imane Khelif ma rzekome podstawy w decyzji International Boxing Association, która w 2023 roku zdyskwalifikowała je z mistrzostw świata. Prezes federacji Umar Kremlow poinformował wtedy, że posiadają one chromosomy XY. Powołał się na przeprowadzone badanie, jednak nigdy nie ujawnił ich dokładnych wyników. MKOl nie respektuje tego orzeczenia, w czerwcu 2023 r. poprosił o przekazanie dokumentacji z "uznanego testu", ale nigdy się jej nie doczekał. Ojciec Khelif broni się aktem urodzenia mówiącym o tym, że jego córka jest kobietą. Pokazał go agencji Reuters, przypominając że zmiana płci w Algierii nie jest legalna.
Organizacja Thomasa Bacha zawiesiła IBA w 2019 r., a w 2023 r. pozbawiła statusu organu zarządzającego boksem. IBA odwołała się od tej decyzji do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie, ale apelacja została odrzucona. MKOl ma zastrzeżenia co do "zarządzania, finansów i kwestii etycznych" federacji. Nie jest tajemnicą, że Kremlow ma powiązania z Władimirem Putinem, a główny sponsor jego instytucji to Gazprom.
Zobacz również:















