Reklama

Reklama

Felix Verdejo nie przyznaje się do zabicia kochanki w ciąży

​Felix Verdejo (27-2, 17 KO) nie przyznaje się do zarzucanych czynów. Przypomnijmy, że za rzekome porwanie i zabicie kochanki w ciąży grozi mu kara śmierci. Uważany powszechnie za wielki, dziś już zmarnowany talent, portorykański pięściarz wagi lekkiej został aresztowany dziewięć dni temu.

27-letnia Keishla Marlen Rodriguez Ortiz zaginęła w czwartek 29 kwietnia, a w sobotę 1 maja odnaleziono jej ciało. Trop od razu prowadził do Verdejo...

Kobieta pozostawała w wieloletnim romansie z żonatym bokserem. Miesiąc wcześniej zaszła z nim w ciążę i właśnie wybierała się do niego z testem potwierdzającym jego ojcostwo. Prawdopodobnie właśnie to pchnęło Felixa do tego strasznego czynu. Kobieta została zwabiona przez Verdejo i drugiego mężczyznę - Luisa Antonio Cádiz-Martineza, który od razu podjął współpracę z policją. Verdejo na tym spotkaniu uderzył w twarz kobietę, a gdy była znokautowana, wstrzyknął jej dwie substancje narkotykowe. Następnie skrępowana ciało specjalnie przygotowanym wcześniej drutem i dwoma samochodami przewieziono ją na most. Wszystko wyłapały kamery przemysłowe. Zanim żyjąca jeszcze kobieta został wyrzucona do wody, najpierw pięściarz strzelił jeszcze do niej z broni palnej.

Reklama

Wczoraj przesłuchano Verdejo, który nie przyznaje się do winy i zapowiada walkę o oczyszczenie swojego nazwiska. Póki co pozostanie w więzieniu w Guaynabo do czasu rozpoczęcia procesu, bez możliwości wyjścia za kaucją. Jutro w południe ma zostać przesłuchany jego rzekomy wspólnik, który prawdopodobnie obciąży swoimi zeznaniami sławnego zawodnika.

Eliz Marie Santiago - żona pięściarza i matka jego dziecka, była już dwukrotnie przesłuchiwana. Nie ujawniono szczegółów tych przesłuchań, poza tym tylko, że wiedziała ona doskonale o wieloletnim romansie męża z dziewczyną ze szkoły średniej. Potem para się rozeszła, cały czas jednak utrzymywała z sobą kontakty intymne, nawet wtedy, gdyż Verdejo założył rodzinę. Nie wiadomo jeszcze, czy żonie też zostaną przedstawione jakieś zarzuty.

Co ciekawe rodzice zamordowanej kobiety są przeciwko karze śmierci. Oni domagają się dożywocia bez możliwości zwolnienia. - Niech to ciąży mu na sumieniu każdego dnia, aż do końca życia - powiedział Jose Rodriguez, ojciec zamordowanej Keishly.

"Dynamit" - amatorski rekord 106-17, będąc jeszcze nastolatkiem doszedł do ćwierćfinału olimpijskiego w Londynie, w którym przegrał po dobrej walce 9:14 z genialnym Wasylem Łomaczenką. Gdy podpisał kontrakt zawodowy, był powszechnie uważany za następcę Felixa Trinidada czy Miguela Cotto. W 2014 roku uznano go za najciekawszego prospekta w świecie boksu. Niestety zaczęły się problemy pozaringowe. Młody chłopak zachłysnął się sławą, nie trenował już tak mocno jak kiedyś, a gdy miał już zakontraktowaną walkę o mistrzostwo świata, wszystko zaprzepaścił wypadek motocyklowy w sierpniu 2016 roku. Po długiej rehabilitacji Felix wrócił na ring, lecz nie błyszczał już jak wcześniej. Wygrał walkę, ale w drugim starcie po wypadku doznał sensacyjnej porażki. Wygrywał na punkty, jednak 23 sekundy przed ostatnim gongiem został zastopowany przez Antonio Torresa. 

To mocno wyhamowało jego karierę. Po czterech kolejnych zwycięstwach 12 grudnia zeszłego roku stoczył ostatnią walkę. Naprzeciw niego stanął twardy jak skała Japończyk Masayoshi Nakatani (19-1, 13 KO). Początkowo Portorykańczyk zdominował rywala, miał go liczonego w rundzie pierwszej i czwartej, a po ósmej prowadził wyraźnie u wszystkich sędziów. W dziewiątym starciu jednak Japończyk przełamał go i wygrał przed czasem. Ta wygrana dała mu kontrakt na walkę ze wspomnianym Łomaczenką (26 czerwca).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama