Eric Molina: Nie znalazłem u Joshuy żadnych słabych stron

Eric Molina (25-4, 19 KO) był już w ringu z Anthonym Joshuą (18-0, 18 KO). Co może doradzić Władimirowi Kliczce (64-4, 53 KO)? Niewiele. Pogromca Tomasza Adamka szczerze przyznaje, że zupełnie nie wiedział, co robić, kiedy boksował z Anglikiem.

- Przez całą karierę starałem się szukać słabych stron u rywali, ale u niego żadnych nie znalazłem. Zawsze powoli się rozkręcam, próbuję rozgryźć przeciwnika, tutaj jednak zwyczajnie nie było niczego do rozgryzania. Był za silny, nie było mowy, abym mógł go zranić - mówi Molina, który w grudniu przegrał z AJ-em już w trzeciej rundzie.

Reklama

- Nawet gdybym go zaatakował, gdybym szybciej ruszył do ataku, wynik byłby chyba taki sam. Nic nie mogłem zrobić. Było nieuniknione, że może mnie zranić w dowolnym momencie - dodaje.

34-latek podkreśla, że w przeciwieństwie do Deontaya Wildera (38-0, 37 KO), z którym w 2015 r. wytrzymał do dziewiątej rundy, ciosów Joshuy w ogóle nie dostrzegał.

- Nie zrozumcie mnie źle, te uderzenia [Wildera] są mocne, ale widziałem je po jego ciele, po jego ramionach, nogach. Po Joshui natomiast nie widać, że szykuje cios. Zaskakuje cię nimi, są bardziej płynne, co czyni go jeszcze bardziej niebezpiecznym - ocenił.

Jednocześnie zaznaczył, że Joshua to bynajmniej nie tylko miażdżący atak. - Jest dużo lepszy w obronie, niż Kliczko może zakładać - powiedział.

Wielki pojedynek Joshua-Kliczko odbędzie się już w najbliższą sobotę na stadionie Wembley w Londynie. Anglik położy na szali pas IBF, w stawce znajdą się też wakujące tytuły WBA Super oraz mniej znaczący IBO w wadze ciężkiej.

Dowiedz się więcej na temat: Eric Molina | Anthony Joshua | Władimir Kliczko | Kliczko

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje