Reklama

Reklama

Eddie Chambers chwalił Artura Szpilka za walkę z Wilderem

- Nie boksuję tak często, jak bym sobie tego życzył, ale idą zmiany. Wkrótce powinienem wystąpić, być może już w marcu - zapowiada wciąż trochę niespełniony Eddie Chambers (42-4, 23 KO), były pretendent do dwóch pasów mistrzowskich w wadze ciężkiej.

Pięściarz z Filadelfii długo przebywał w otoczeniu rodziny Furych. Powrócił jednak z Manchesteru w swoje strony.

Reklama

- To było dla mnie świetne doświadczenie. Tylko problem w tym, że to nigdy nie był mój dom. Tęskniłem za rodziną, znajomymi i tak małymi rzeczami, jak wyjście i porzucanie do kosza. W Anglii byłem traktowany niczym rodzina, mimo wszystko czegoś mi brakowało. Ale przede wszystkim zobaczyłem, jak powinni pracować nad sobą wszyscy atleci. I nie mówię o bokserach, tylko generalnie o sportowcach. Tam mieli wręcz niesamowitą etykę pracy oraz treningu. Bywały dni, gdy zastanawiałem się, czy w ogóle dam radę, tak bardzo ciężko się tam trenuje. Peter Fury wniósł do mojego boksu trochę agresji i siły fizycznej - przekonuje "Szybki".

- Wcale nie byłem zdziwiony, kiedy Tyson Fury pokonał Władimira Kliczkę. Rozpowiadałem wszystkim dookoła "słuchajcie, jeśli ktoś ma pokonać Kliczkę, to właśnie Fury". Ludziom się zdawało wtedy, że jestem trochę stronniczy, bo lubię Tysona. I rzeczywiście jestem, jednak byłem z nim bardzo długo i widziałem co robi. Twierdziłem tak na podstawie tego, co robiłem z nim na treningach, a nie przez pryzmat przyjaźni - stwierdził zawodnik, którego marzenia o tytule pogrzebał właśnie Kliczko, nokautując go w ostatnich sekundach pojedynku blisko sześć lat temu.

Niespełna dwa tygodnie temu swoją szansę mistrzowską otrzymał Artur Szpilka (20-2, 15 KO). Przegrał co prawda z zasiadającym na tronie WBC Deontayem Wilderem (36-0, 35 KO) przez nokaut w dziewiątej rundzie, lecz przekonał do siebie wielu nowych ludzi. W tym również Chambersa.

- W mojej ocenie do tego momentu kontrolował pojedynek, ale nie można na mistrza iść w ten sposób i zebrać taki prawy. Wielu ludzi upatruje w Wilderze przyszłość i być może tak jest. Wyglądało to jednak tak, jakby Szpilka miał większe umiejętności czysto bokserskie. Do tego jest niewygodnym mańkutem, bijącym w różnych płaszczyznach. Wilder okazał się za to większym atletą z mocniejszym ciosem - kontynuował pogromca takich rywali jak Dominick Guinn, Calvin Brock, Samuel Peter czy Aleksander Dimitrenko.

- Bardzo chciałbym teraz otrzymać szansę zaboksowania z jak najmocniejszym rywalem. Mam nadzieję, że wkrótce ktoś zdecyduje się w końcu dać mi taką okazję - dodał wciąż stosunkowo młody, niespełna 34-letni Chambers.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje