Mistrzostwa świata w boksie, ale nie IBA, a World Boxing, miały być docelową imprezą dla reprezentacji Polski kobiet i mężczyzn. Zwłaszcza po decyzji naszego związku, a przystąpieniu do nowej federacji, a odstąpieniu od IBA - federacji kierowanej przez człowieka Putina, miliardera Umara Kremlowa. Jeśli reprezentacja Polski chce walczyć o medale w igrzyskach w Los Angeles za trzy lata, to zapewne jedynie będzie to możliwe dzięki World Boxing.
W środę w Liverpoolu odbyło się losowanie - często kluczowe w tym sporcie. I było wybitnie pechowe dla Oliwii Toborek - pierwszej z Polek, która musiała wyjść na ring. Już kilkanaście godzin po ceremonii, choć w teorii mogłaby czekać nawet do soboty. A wtedy tylko dwie walki dzieliłyby ją od medalu MŚ.
W kategorii 75 kg do rywalizacji zgłosiło się 18 pięściarek - tylko cztery walczyły więc w 1/16 finału. Nazwisko Polki trafiło do drabinki jako ostatnie, co oznaczało, że ona w tej 1/16 finału będzie musiała walczyć. I trafiła na Büşrę Işıldar, tegoroczną wicemistrzynię świata z Niszu federacji IBA, bo wiosną w Serbii turecka federacja jeszcze wystąpiła.
Polka też świętowała sukcesy, trzy lata temu była wicemistrzynią świata, ale z tą zawodniczką akurat jej się nie powodziło. Walczyły dwa lata temu w Budwie i rok temu w Sofii, w półfinale młodzieżowych ME. Işıldar wygrała wszystkie sześć rund, oba starcia.
A lepsza z tego starcia wpadała w objęcia Lovliny Borgohain z Indii, brązowej medalistki igrzysk z Tokio, choć w niższej kategorii (69 kg).
Mistrzostwa świata World Boxing w Liverpoolu. Oliwia Toborek pierwszą z Polek w ringu
Toborek chyba miała w pamięci te dwie poprzednie walki, nie była tak dynamiczna jak rywalka. Czaiła się z tyłu, niepotrzebnie, skoro Işıldar jest wyższa, ma większy zasięg, potrafi pojedynczymi ciosami punktować u sędziów.
Polka popisała się ładnymi sierpami w połowie tego starcia, ale to było za mało. Rywalka częściej trafiała, czterech arbitrów widziało wyższość Işıldar. Jedynie sędzia z Indonezji wskazał na Polkę.

- Szybciej musi podchodzić nogami, tak to ona nie wygra - mówił komentujący to starcie w Polsacie Krzysztof Kosedowski. - Powinna ruszyć do przodu, zostać bliżej - dodawał.
Tyle że zawodniczka Warszawskiej Szkoły Boksu nie była w stanie nic zmienić. Turczynka kontrolowała wszystko z dystansu, nie dopuszczała do nagłych akcji zaczepnych. A potrzebna była już rewolucja w podejściu Polki, drugą rundę przegrała u wszystkich arbitrów. Tylko nokaut mógł tu jeszcze coś zmienić.
Zostały na to trzy minuty, Toborek rozpaczliwie rzucała się do przodu, ale nogi zostawały z tyłu. Işıldar kontrowała pojedynczymi strzałami, tu nie było żadnych wątpliwości, kto znajdzie się w 1/8 finału. Cztery razy 30:27 i raz 29:28 - to ostateczny werdykt. Pierwsza z dziesięciu Polek w Liverpoolu pożegnała się z mistrzostwami.
Jeszcze w czwartek, w sesji wieczornej, powalczy Wiktoria Rogalińska, wśród mężczyzn zaś: Paweł Sulęcki (sesja południowa) i Adam Tutak. Najwyżej rozstawiona w swojej kategorii Julia Szeremeta do ringu wyjdzie w niedzielę, w 1/8 finału.




![Julia Szeremeta: Ja się nie stresuję, walczę na pełnym luzie [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000LJXF9DCM5SNUA-C401.webp)









