Dwa medale dla Polski, ale co się stało później. Rewelacja turnieju i Kubańczyk z Hiszpanii
Adam Tutak był już objawieniem mistrzostw świata w Liverpoolu, jeszcze zanim wyszedł na ring do ćwierćfinałowej walki. A to za sprawą stylu walczenie, bezkompromisowego, o czym przekonali się wcześniej rywale z Indii i Iranu. Teraz jednak poprzeczka poszła znacznie wyżej - rywalem Polaka w walce o strefę medalową został Enamnuel Reyes - reprezentant Kuby, Hiszpanii, ale pochodzący z Kuby. A co to oznacza, zwłaszcza w wadze ciężkiej, powszechnie wiadomo.

Już pierwszego dnia Adam Tutak był jedną nogą poza mistrzostwami świata. W swojej kategorii 90 kg, tej królewskiej, przegrywał po dwóch z trzech rund z Hindusem Harshem Choudharym 18:20. U trzech sędziów, co oznaczało praktycznie wyrok. Musiał dokonać cudu, by odmienić losy. I dokonał go - kilkoma potężnymi lewymi ciosami rozbił rywala z Azji, zakończył pojedynek przed czasem.
W 1/8 finału aż tak efektownego zwycięstwa nie było, ale młody Irańczyk Amirreza Malekkhatabi, aktualny wicemistrz świata juniorów, przekonał się znów o sile pięści gladiatora z Sanoka. To była efektowna wygrana, dająca awans do ćwierćfinału. Jeden z dwóch w męskiej części kadry, obok Pawła Bracha.
Te ćwierćfinały rozpoczęły się w środę, ich dokończenie nastąpi w piątek, choć już bez reprezentantów Polski. I na dzień dobry medale zapewniły sobie: Aneta Rygielska i Agata Kaczmarska. Ta druga sprawiła wielką sensację, na podobną trzeba było liczyć w przypadku Tutaka.
Mistrzostwa świata w boksie. Adam Tutak przed życiową szansą w Liverpoolu. Potężne wyzwanie
Jego rywalem był bowiem pochodzący z Kuby Enmanuel Reyes - od pięciu lat reprezentujący Hiszpanię. W igrzyskach w Tokio był piąty, przegrał ćwierćfinał z... Kubańczykiem Julio Cesarem La Cruzem. A rok temu w Paryżu już zdobył brąz, a drogę do złota zamknął mu formalnie Azer, ale też z Kuby - Loren Afonso. A jeszcze ma brąz mistrzostw świata.

Polaka czekała więc wielkie wyzwanie, ale dziś nie był w stanie aż tak ofensywnie "łamać" rywala. Reyes czekał z tyłu, wyprowadzał ataki prawymi prostymi, a te dochodziły głowy Tutaka. Widać było jego znacznie lepsze wyszkolenie techniczne, świetnie pracował na nogach. A swoje dołożył sędzia ringowy z Indii, dając ostrzeżenie Polakowi już po 82 sekundach walki za przypadkowo zahaczenie głową podbródka rywala. To miało olbrzymi wpływ na jej przebieg.
Strzały Reyesa musiały dać do myślenia sędziom, jego wygrana nie była zagrożona - ani w pierwszej, ani w drugiej rundzie. Mimo że Tutak kilka razy trafił lewą, ale sam przyjął pewnie dwa razy więcej ciosów. Po dwóch runach było 27:30, już tylko nokaut ratował Polaka.
Do tego jednak nie doszło, Reyes sprytnie klinczował, przedłużał akcje. I bez większych konsekwencji przetrwał do końca. 30:26 razy pięć: to wynik. Reyes awansował do strefy medalowej.
W sesji wieczornej cztery pozostałe walki Polaków, od godz. 19.30. Transmisja tekstowa w Interii Sport.












