Dramat polskiego bohatera. Wyszło w trakcie finału. Z podium prosto do szpitala
Reprezentacja Polski poleciała do Indii na finałowe zawody Pucharu Świata w zaledwie 7-osobowym składzie, a w piątek wróci z Azji aż pięcioma medalami. W tym jednym złotym i jednym srebrnym, choć gdyby nie pech, byłyby dwa złote. Michał Jarliński po dwóch rundach remisował z Uzbekiem, był w natarciu, pewnie wygrał poprzednie starcie. I nagle przestał używać prawej ręki, cierpiał przez blisko trzy minuty. A z podium pojechał prosto do szpitala. W najbliższych tygodniach rywalizację w ringu ma z głowy. A to nie koniec problemów.

W czwartek rywalizacja w Greater Noida na północy Indii w końcu dobiegła końca. W miejscowej hali rozegrano większość finałów, w dwóch mieliśmy reprezentantów Polski. Oba zaczęły się podobnie - Agata Kaczmarska w kategorii 80 kg przegrywała po pierwszym starciu z Pooją Rani z Indii 0:5, a Michał Jarliński w kategorii 75 kg tak samo z Uzbekiem Jawochirem Abdurachimowem.
I później sytuacja w obu walkach się zmieniła. Nasza mistrzyni świata punktowała już rywalkę, która dostała jeszcze ostrzeżenie za notoryczne faule. Wygrana Kaczmarskiej nie podległa dyskusji.
Jarliński zaś w drugim starciu całkowicie odwrócił sytuację, to on trafiał raz za razem Uzbeka, a przecież to z tamtego kraju są najlepsi pięściarze-amatorzy na świecie. To Uzbekistan wywalczył pięć z siedmiu złotych medali olimpijskich w męskim boksie i sześć z dziesięciu złotych medali w MŚ w Liverpoolu.
W trzeciej rundzie Polak jednak nagle przestał atakować, przestał też używać prawej ręki. Co najwyżej wystawiał ją do gardy, ale już nie uderzał. Widać było, że coś się stało złego, a gdy po walce podszedł do narożnika, cierpiał. Już bez rękawicy wyszedł na środek ringu, na ogłoszenie werdyktu, zwrócił sędziemu głównemu uwagę, by był delikatny.
Jarliński przegrał ten finał 1:4 - a to znaczyło, że nawet z jedną sprawną ręką był w stanie przekonać w ostatniej rundzie jednego arbitra punktowego. Odebrał medal i... pojechał do szpitala.
Fatalny uraz Michała Jarlińskiego. Ring, podium, a później szpital. Polskiego finalistę czeka operacja
Co się stało, sprecyzował później drugi trener kadry kobiecej, który w Indiach był też w narożniku w męskich walkach. Kamil Gorząd przekazał: - Michał na początku trzeciej rundy złamał kość prawej ręki. Złamana kość promieniowa z przemieszczeniem. Nie mógł uderzać - mówił trener.

Niedługo później w mediach społecznościowych Polski Związek Bokserski przekazał, że Jarliński, razem z Adamem Tutakiem, który w Greater Noida zdobył brązowy medal, pojechali do szpitala. Prześwietlenie potwierdziło złamanie kości promieniowej z przemieszczeniem. Reprezentant Polski został opatrzony, w piątek będzie mógł z resztą kadry wrócić do kraju. Niemniej w kolejnych tygodniach na walkę czy pełne treningi bokserskie nie ma szans.
Przed Michałem już w Polsce operacja i rehabilitacja, by jak najszybciej wrócił do zdrowia.
- czytamy na profilu Polskiego Związku Bokserskiego.
"Trzymamy mocno kciuki, Michał! Wracaj szybko do pełni formy! eszcze raz wielkie gratulacje za walkę i ogromne serce, które zostawiłeś w ringu!" - napisano.













