Dochodziła północ, gdy polska mistrzyni weszła do ringu. Trzy liczenia, za chwilę koniec
Rok temu w Foz do Iguacu Julia Szeremeta przegrała swoją finałową walkę w Pucharze Świata, a pół godziny później ekipa trenera Tomasza Dylaka i tak się cieszyła. Ze złota Barbary Marcinkowskiej, która triumfowała w kategorii 70 kg. Jesienią zachwyciła w mistrzostwach Europy U-23, teraz w Brazylii została w tej kategorii rozstawiona z "5". Swój marsz po obronę tytułu zaczęła od starcia z Genesis Palmą z Wenezueli. Po trzech liczeniach nie było wątpliwości, kto tę walkę wygra.

Barbara Marcinkowska jako szósta z reprezentantek Polski przystąpiła do walki w Foz do Iguacu. W poniedziałek z awansu cieszyła się Agata Kaczmarska, we wtorek Angelika Krysztoforska, w środę zaś: najpierw Wiktoria Rogalińska, później - Aneta Rygielska. Odpadła, wręcz sensacyjnie, jedynie Julia Szeremeta, najwyżej rozstawiona w kategorii 57 kg.
Niedługo po Rygielskiej na ring A wyszła właśnie Marcinkowska, w Polsce dochodziła już północ. Stawką był ćwierćfinał, o rywalce z pewnością nasza 22-latka wiedziała niewiele. Genesis Palma z Wenezueli jest młodsza od Polki, ale debiut w mistrzostwach świata ma już za sobą. We wrześniu zeszłego roku boksowała w Liverpoolu, choć w niższej kategorii wagowej (65 kg). Przegrała pierwszą walkę.
Polka wtedy też Anglii nie podbiła, ale na to ma jeszcze czas. Rok temu w Foz do Iguacu wygrała Puchar Świata, ale też obsada nie była wówczas oszałamiająca. A na pewno nie taka jak obecnie. Błyszczała jednak później w mistrzostwach Europy U-23 w Budapeszcie, rozbijała kolejne rywalki. A jej lewy prosty śnił im się pewnie później po nocach.
Puchar Świata w Brazylii. Barbara Marcinkowska walczyła o ćwierćfinał
W Brazylii Torunianka też pokazała świetną dyspozycję. Walczyła z zawodniczką bardzo chaotyczną, rwącą od początku do przodu. Polka potrzebowała kilkudziesięciu sekund by uspokoić sytuację, ale kilka ciosów zrobiło wrażenie. Na sędziach i Wenezuelce. Marcinkowska rozkręcała się, na 10 sekund przed gongiem Palma została wyliczona. Pierwszy raz w tej walce, ale nie ostatni.
Sędziowie wypunktowali te trzy minuty w jedyny oczywisty sposób - po 5:0 dla Marcinkowskiej. A Barbara szła pewnie po swoje, siała spustoszenie. Jej potężne uderzenia dochodziły celu, sędzia z Tajwanu poczekał z liczeniem do ostatniej minuty drugiej rundy. Choć i tak Palma była tym zdziwiona.
Tym razem tylko na czterech kartach było 10:9, bo sędzia Stanislav Nechvatal z Czech widział tu aż 10:8 dla Polki. Marcinkowska mogła więc już się oszczędzać, ale... nie zamierzała. Dalej brutalnie obijała zawodniczkę z Ameryki, tuż przed końcem Genesis została wyliczona po raz trzeci.
W walce o półfinał Polka zmierzy się w piątek z Niemką Leonie Mueller. Rok temu też walczyły w Brazylii, ale wtedy stawką był finał. Marcinkowska wygrała wówczas 4:1, ale u trzech sędziów aż 30:26. Ten pojedynek w piątek, w sesji po godz. 16 polskiego czasu.
Barbara Marcinkowska (Polska) - Genesis Palma (Wenezuela) 5:0
Wyniki sędziów: 30:27, 30:26,30:27,30:27,30:27,30:27.
Rundy: 5:0, 5:0, 5:0.













