Reklama

Reklama

"Diablo" Włodarczyk z Fragomenim na gali za ponad milion dolarów

Ponad milion dolarów wyniesie budżet gali bokserskiej, której walką wieczoru będzie bój Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka z Włochem Giacobbe Fragomenim o wakujący tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej. Pojedynek odbędzie się 15 maja w Łodzi.

- To będzie najdroższa gala w Polsce - zapowiada promotor Włodarczyka Andrzej Wasilewski, szef KnockOut Promotions. Jego grupa wygrała w marcu tzw. przetarg na organizację walki, oferując 616 tysięcy dolarów - do podziału dla zawodników. - Cały budżet imprezy wyniesie ponad milion dolarów - dodał. Włodarczyk po raz drugi spotka się z Fragomenim.

Reklama

Niemal równo rok temu (16 maja 2009 r) w Rzymie potyczka zakończyła się remisem, ale polski team złożył protest do World Boxing Council. Kontrowersje dotyczyły dziewiątej rundy, kiedy Włodarczyk dwukrotnie posłał rywala na deski. Tymczasem angielski sędzia Ian Lewis tylko raz liczył Włocha, co oznaczało odjęciu mu tylko 1 pkt. Gdyby stracił dwa, pożegnałby się też z pasem WBC.

- Jeśli i tym razem nie wywalczę tytułu WBC, to oczywiście nie przestanę boksować, ale zostaną mi do zdobycia jakieś paski, których jest mnóstwo w zawodowym pięściarstwie. O poważnych wyzwaniach może już nie być mowy. Mówiąc wprost - gdybym nie pokonał 41-letniego Fragomeniego, to jak mam rywalizować z całą resztą światowej czołówki, lepszą od niego - powiedział 29-letni Włodarczyk.

W latach 2006-2007 zawodnik z podwarszawskiego Piaseczna był czempionem IBF kat. junior ciężkiej. Teraz jako pierwszy Polak, przed własną publicznością, stanie przed szansą zdobycia trofeum organizacji WBC. - Od stycznia układam sobie w głowie scenariusz konfrontacji. Kiedy jestem na spacerze, nawet kiedy prowadzę samochód, myślę, jak rozegrać majowy bój. Chcąc zapewnić rodzinie (Włodarczyk ma żonę i syna Cezarego) lepszą przyszłość, muszę takie pojedynki rozstrzygać na swoją korzyść - przyznał.

Pierwszą częścią przygotowań był obóz w Zakopanem. Obecnie Włodarczyk trenuje w Warszawie, a pod koniec kwietnia wyjeżdża do Wisły. - Sporo czasu poświęcam na doskonalenie pracy nóg. Nie mogę w ringu stać w miejscu, to mój mankament. Sposobem na Fragomeniego jest m.in. wychodzenie poza jego dystans (Włoch jest niższy o 10 cm i ma mniejszy zasięg ramion) i zadawania długich ciosów - stwierdził "Diablo".

Od początku zawodowej kariery, tj. od 2000 roku, promotorem Włodarczyka jest Wasilewski. - To czarodziej, dzięki któremu znów boksuję o mistrzostwo świata. Jeśli tej szansy nie wykorzystam, to będę głupcem - powiedział pięściarz.

Tytuł WBC jest wakujący, bowiem jego dotychczasowy "właściciel" - Węgier Zsolt Erdei (pół roku temu wygrał na punkty z Fragomenim) zrezygnował z niego i wrócił do wagi półciężkiej.

W łódzkiej hali Arena, w której w ubiegłym roku Tomasz Adamek znokautował Andrzeja Gołotę, na żywo walkę obejrzy 6200 kibiców. Organizatorzy poinformowali, że dotychczas sprzedali ponad 2400 biletów.

Fragomeni przyjedzie do Polski już za tydzień. - Ale tylko na konferencję prasową i być może trening otwarty - zaznaczył Wasilewski.

Podobnie jak do poprzednich pojedynków, Włodarczyk trenuje pod okiem Fiodora Łapina. Tego samego, który został także głównym szkoleniowcem Alberta Sosnowskiego, przygotowującego się z kolei do potyczki o pas WBC wagi ciężkiej z Ukraińcem Witalijem Kliczką.

- Jestem przyzwyczajony do ciężkiej pracy, dlatego nie mam problemów z pogodzeniem obowiązków. Chyba największy problem mam z czasem, zwyczajnie doba jest dla mnie za krótka. Kiedyś już zawodnicy są po treningu i odpoczywają, ja szykuję program kolejnych treningów, kolejnych dni, zmieniam, kreślę, dodaję coś nowego - powiedział Łapin.

Dowiedz się więcej na temat: budżet | WBC | Wasilewski | Włodarczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje